Top 14 - Francja
W lidze francuskiej rozegrano siódmą kolejkę, a to oznacza, że za uczestnikami już 1/4 gier fazy zasadniczej.
- ASM Clermont – RC Vannes 55:33. I znów beniaminek postraszył rugbową potęgę. Mimo straty karnego przyłożenia na samym początku meczu i przegrywania 11 punktami po kwadransie, jeszcze w pierwszej połowie wyszedł na prowadzenie. Potem Clermont wrócił na czoło, ale kto wie jakby potoczył się ten mecz, gdyby nie brak dyscypliny Bretończyków – w 55. minucie odrobili większość strat, dzięki przyłożeniu z podwyższeniem nie tylko skrócili dystans do pięciu oczek, ale na dodatek zostali na boisku w liczebnej przewadze. Jednak moment później sami zobaczyli dwa żółte kartoniki i grając w trzynastkę stracili trzy przyłożenia. Ostatecznie Clermont uzbierało ich aż dziewięć i wygrało z bonusem. Ostatnim akcentem spotkania było drugie przyłożenie w drugim meczu dla Vannes Chilijczyka Iñakiego Ayarzy.
- Stade Rochelais – Union Bordeaux-Bègles 33:22. Zapowiadające się na hit kolejki spotkanie dwóch ekip z czołowej trójki zostało rozstrzygnięte w praktyce w ciągu pierwszej pół godziny. Gospodarze po dwóch przyłożeniach Teddy’ego Thomasa wyszli na prowadzenie 18:3, a jakby 15-punktowej straty było graczom z Bordeaux było mało, czerwoną kartkę zaliczył Yoram Moefana (stawiając też pod znakiem zapytania swój udział w listopadowych testach). Niewiele pomogły też aż trzy zmiany w pierwszych dwóch liniach młyna gości po zaledwie 30 minutach gry – pierwszą połowę La Rochelle wygrało 25:3. Drugą połowę co prawda Bordeaux zaczęło od dwóch przyłożeń zdobytych mimo osłabienia, ale nawet po tym miało 10 punktów straty, a Roszelczycy chwilę później ponownie odskoczyli. Przez ostatnie 20 minut siły na boisku się wyrównały dzięki dwóm kolejnym żółtym kartkom gospodarzy, ale gościom udało się zdobyć w tym czasie tylko jedno przyłożenie (drugie w tym meczu w wykonaniu Temu Matiu, kolejnego świetnie zapowiadającego się młodego zawodnika), które nic już nie zmieniło.
- Poza tym:
• Aviron Bayonnais – Racing 92 32:15 (kolejny kiepski dzień paryżan, którzy na kwadrans przed końcem przegrywali nawet 3:32 – efektem zrywu w końcówce i dwóch przyłożeń ze sporym udziałem Henry’ego Arundella było tylko odebranie Baskom ofensywnego punktu bonusowego);
• Castres Olympique – Stade Français 35:13 (jeszcze gorszy dzień dla drugiej paryskiej drużyny, której nie pomogło ani przyłożenie w debiucie w Top 14 portugalskiego skrzydłowego Raffaele Stortiego po 80-metrowej indywidualnej akcji, ani fakt, że gospodarze po czerwonej kartce grali godzinę w osłabieniu – w chwili jej pokazania Castres prowadziło 17:3 i potem nie tylko nie pozwoliło gościom zniwelować tej przewagi, ale jeszcze ją mimo osłabienia zwiększyło; swoją drogą, Adrea Cocagi zobaczył czerwoną kartkę w pierwszym meczu po powrocie z zawieszenia po poprzedniej);
• RC Toulonnais – Montpellier Hérault 30:17 (tulończycy do przerwy przegrywali, ale cztery przyłożenia w drugiej połowie pozwoliły im wygrać z Montpellier, którego kryzys wydaje się nie mieć końca; ozdobą meczu było przyłożenie Jiuty Wainiqolo);
• USA Perpignan – Lyon OU 29:26 (zacięty mecz, w którym sporo było błędów i niedyscypliny; Katalończykom pomógł 10-minutowy okres gry pod koniec spotkania z podwójną przewagą, ale o zwycięstwo musieli drżeć do samego końca);
• Section Paloise – Stade Toulousain 14:22 (Pau liczyło na sprawienie niespodzianki na swoim terenie, tym bardziej, że tuluzańczycy dali odpocząć Thomasowi Ramosowi i kilku innym ważnym graczom, ale goście błyskawicznie wyszli na prowadzenie po przyłożeniu Jacka Willisa i nie oddali go już do końca meczu, znów błysnął Antoine Dupont).
- Na czoło tabeli po kilku tygodniach przerwy wróciła Tuluza, za nią w jednopunktowych odstępach są Bordeaux i La Rochelle.
- W Pro D2 rozegrano siódmą kolejkę spotkań i znowu doszło do zmiany na fotelu lidera ligi. Brive, które wspięło się na pierwszą pozycję przed tygodniem, w pierwszym meczu kolejki przegrało z Provence 20:23, zresztą w dramatycznych okolicznościach – jeszcze na pięć minut przed końcem prowadziło 11 punktami, a ostatnie przyłożenie straciło po imponującym przełamaniu linii obronnej przez rywali już w doliczonym czasie gry. Co ciekawe, wcześniej briwijczycy dwukrotnie w tym meczu zostawali na boisku w trzynastkę i w tym czasie nie stracili ani jednego punktu. Nieoczekiwanie ciekawie było też w meczu wicelidera, Montauban, z czerwoną latarnią ligi, Valence Romans – ostatnia drużyna ligi przegrała zaledwie 31:32, decydujące przyłożenie tracąc tuż przed końcem, a potem jeszcze próbując zmienić losy mecz drop goalem (jednak niecelnym – a jego wykonawca, Lucas Méret, wcześniej zdobył z kopów z podstawki 23 punkty). Ta jednopunktowa wygrana wystarczyła by Montauban zostało nowym liderem ligi. Sporo emocji było też meczach Colomiers z Angoulême (13:13), Béziers z Grenoble (22:25, nieskuteczna pogoń gospodarzy w końcówce) i Biarritz z Agen (30:26, Biarritz ma identyczną liczbę punktów co Montauban). Drugi raz z rzędu wygrał beniaminek z Nicei, tym razem na wyjeździe z Aurillac 25:16 (i dzięki temu wyrwał się ze strefy spadkowej, spychając do niej swoich rywali). Poza tym Mont-de-Marsan pokonało Nevers 22:14, a Dax wygrało z Oyonnax 28:15.
United Rugby Championship - Irlandia, RPA, Szkocja, Walia, Włochy
W URC rozegrano piątą kolejkę spotkań.
- Scarlets – Bulls 23:22. Na start kolejki sporo emocji i nieoczekiwane zwycięstwo walijskiej drużyny nad jedną z południowoafrykańskich potęg, wzmocnioną wracającymi na chwilę do gry Springbokami. Bulls zdobyli pierwsze przyłożenie już na samym początku meczu, a po półgodzinie prowadzili 19:7. Jednak Scarlets odrabiali straty, a kluczowy moment nastąpił na kwadrans przed końcem, gdy czerwoną kartkę zobaczył rezerwowy młynarz gości, Johann Grobbelaar. Od tego momentu gospodarze dominowali, a ich presja przyniosła im zwycięskie przyłożenie.
- Poza tym:
• Ulster – Ospreys 36:12 (imponujący występ belfastczyków i ich środkowego Jacoba Stockdale’a, który zdobył dwa przyłożenia, a po pięknej zespołowej akcji także i trzecie, unieważnione jednak przez TMO z powodu podania do przodu; Ospreys niestety zdziesiątkowani absencjami);
• Zebre Parma – Lions 9:10 (spotkanie w ulewnym deszczu, z zaledwie jednym przyłożeniem; Zebre miało szansę na zwycięstwo, ale Giovanni Montemauri nie wykorzystał karnego w końcowych minutach; dla Lions to czwarta wygrana w czwartym spotkaniu);
• Sharks – Glasgow Warriors 28:24 (dość pewne zwycięstwo gospodarzy, dla których pierwszy mecz po powrocie z Francji grał Siya Kolisi – i to on zdobył pierwsze przyłożenie dla swojej drużyny; jednak rozprężenie Sharks w ostatnich trzech minutach spotkania pozwoliło Szkotom zdobyć dwa przyłożenia, które zapewniły im dwa punkty bonusowe);
• Stormers – Munster 34:19 (także i w Kapsztadzie wygrana miejscowych nad potęgą z północy, tu jednak jeszcze na pięć minut przed końcem ekipy dzieliły zaledwie dwa punkty i zwycięstwo gospodarzom zapewniła mordercza końcówka – przyłożenie Ruhana Nela po przechwycie i 8 punktów z kopów Damiana Willemse, w tym z kluczowego drop goala, którym zwiększył prowadzenie swojej drużyny do 8 oczek);
• Edinburgh – Cardiff 27:8 (po wyrównanej pierwszej połowie, którą wygrali Walijczycy, świetna druga odsłona w wykonaniu Szkotów, którzy wtedy zdobyli wszystkie swoje cztery przyłożenia, a bonus ofensywny zapewnili sobie tuż przed końcem; walijscy kibice za przegraną winią częściowo sędziego);
• Connacht – Leinster 12:33 (irlandzkie derby wyjątkowo jednostronne – Leinster od początku dominował, i choć Connachtowi udało się zdobyć dwa przyłożenia, a miał także kilka kolejnych szans, tak naprawdę nigdy nie mógł myśleć o wygranej; dla Connachtu to trzecia porażka w trzecim meczu derbowym w tym sezonie; w pierwszej połowie boisko z kontuzją musiał opuścić Ciarán Frawley);
• Dragons – Benetton Treviso 21:31 (Dragons zaczęli od prowadzenia, potem trzymali kontakt, ale pod koniec meczu Włosi im odjechali).
- Na czele tabeli dwie drużyny niepokonane, choć jest między nimi siedem punktów różnicy – Leinster zagrał jedno spotkanie więcej i w każdym zdobył dodatkowo punkty bonusowe. Mimo zwycięstwa Scarlets, wszystkie walijskie drużyny już w dolnej połówce tabeli.
Premiership - Anglia
W piątej kolejce angielskiej Premiership mieliśmy mecz na szczycie ligowej tabeli i mecz na dnie (między dwoma drużynami pozostającymi wciąż bez wygranej).
- Newcastle Falcons – Exeter Chiefs 24:18. Kolejka zaczęła się od tego drugiego spotkania i sporej niespodzianki – Newcastle Falcons przerwali trwającą ponad półtora roku serię 25 porażek w lidze i wygrali z wyżej notowanym rywalem (zresztą, przecież tam każdy jest od nich wyżej notowany). Co prawda to Chiefs otworzyli wynik meczu przyłożeniem Immanuela Feyi-Waboso, a po 25 minutach gry prowadzili jeszcze 13:7. Jednak dwa przyłożenia Jamie’go Blamire’a i drop goal pozwoliły Falcons zbudować bezpieczną przewagę, którą Chiefs zdołali tylko pomniejszyć pod koniec meczu.
- Bristol Bears – Saracens 35:37. Mecz na szczycie lepiej rozpoczęli liderzy z Bristolu – już po niespełna dwóch minutach gry mieli pierwsze przyłożenie na koncie. Jednak goście nie pozwalali im w pierwszej połowie zbytnio odskoczyć, obie drużyny wymieniły jeszcze po dwa przyłożenia i Bears prowadzili tylko 20:17. Po przerwie wydawało się, że morderczy start gospodarzy rozstrzygnie spotkanie: w ciągu pierwszych trzech minut zdobyli dwa przyłożenia (jedno z nich po naprawdę imponującej akcji) i powiększyli dystans do 15 oczek. Jednak Saracens część tej straty zniwelowali już moment później, a potem stopniowo odrabiali resztę. Po przyłożeniu na kilka minut przed końcem przegrywali już tylko jednym punktem i w doliczonym czasie gry rozstrzygnęli mecz karnym Alexa Lozowskiego.
- Poza tym:
• Northampton Saints – Sale Sharks 47:17 (imponujące zwycięstwo obrońców tytułu mistrzowskiego, którzy zdobyli aż siedem przyłożeń i bonus mieli na koncie po niespełna 25 minutach; kluczowe były trzy przyłożenia między 20 i 26. minutą, gdy manchesterczycy grali w osłabieniu po żółtej kartce);
• Harlequins – Bath 26:28 (zacięte, emocjonujące spotkanie, które początkowo układało się po myśli gospodarzy – dzięki przyłożeniu wracającego po kontuzji Alexa Dombrandta i dwóm przyłożeniom swojego nowego argentyńskiego nabytku, Rodrigo Isgró; jednak po przerwie Quins zdobyli zaledwie trzy punkty, natomiast Bath odrobiło straty i dzięki przyłożeniu Francois van Wyka na trzy minut przed końcem odniosło skromne zwycięstwo);
• Leicester Tigers – Gloucester 29:26 (zacięty pojedynek, w którego pierwszej połowie to głównie goście byli na prowadzeniu i na jej koniec mieli nawet 11 punktów przewagi; jednak w drugiej odsłonie Tigers przeważyli; Gloucester zarobił jednak dwa punkty bonusowe, m.in. dzięki hat-trickowi przyłożeń Maxa Llewellyna).
- Na szczyt tabeli wrócili Saracens, natomiast Bristol Bears spadli na czwarte miejsce, ale w czwórce różnice punktowe są minimalne. Podobnie między kolejnymi czterema drużynami. Na dnie tabeli mimo zwycięstwa nadal Newcastle Falcons – dzięki kolejnemu defensywnemu bonusowi wciąż czekający na pierwszą wygraną Exeter Chiefs utrzymali się powyżej nich.
- W Championship uwagę zwraca przede wszystkim pogrom zgotowany przez Ealing Trailfinders ekipie Ampthill – padł tam wynik 92:0. Londyńczycy nie wskoczyli jednak na pierwsze miejsce w tabeli, bo prowadzenie utrzymała drużyna Coventry po wywalczonym z o wiele większym trudem zwycięstwie 17:15 nad Caldy (ta ekipa jest wciąż jedyną bez zwycięstwa). Na trzecim miejscu Bedford Blues, którzy pokonali 34:18 Doncaster Knights (kolejna porażka jedynej ekipy spełniającej infrastrukturalne kryteria gry w Premiership i już dziewiąte jej miejsce w tabeli). Niespodzianką na początku tego sezonu jest słaba postawa Cornish Pirates, którzy tym razem przegrali z najsłabszą ekipą sprzed roku, Cambridge (22:29). Poza tym London Scottish ulegli Nottingham 14:48, a Chinnor zostało zwyciężone przez Hartpury University 19:34.
Rugby Europe Super Cup
- Zwycięzcą grupy B (tej słabszej) Rugby Europe Super Cup została ekipa Romanian Wolves, która w rozgrywanym w Amsterdamie finale pokonała holenderską Deltę 46:24. Rozstrzygnięcie możnaby uznać za odrobinę nieoczekiwane (Delta wygrała wszystkie swoje mecze grupowy, w tym wyjazdowy w Bukareszcie), ale rumuńska ekipa przyjechała na finał wzmocniona sporą grupką reprezentantów kraju. W meczu o trzecie miejsce Brussels Devils pokonali Bohemia Rugby Warriors 24:20, ale warto zwrócić uwagę, że w drugiej połowie czescy rugbyści odrobili 11-punktową stratę sprzed przerwy, na 10 minut przed końcem wyszli na prowadzenie, a decydujące przyłożenie młodzi Belgowie zdobyli dopiero w ostatniej akcji meczu. Może to oznaczać, że mecz z Czechami za miesiąc będzie dla naszej kadry wyzwaniem. Z kolei w grupie A rozegrano mecz Iberians z Lusitanos, w którym stawką było drugie miejsce w rywalizacji. Wygrali Portugalczycy, 21:12, ale Hiszpanie prowadzili całkiem wyrównany mecz mimo bardzo młodego składu.
NPC - Nowa Zelandia
- W obu półfinałach nowozelandzkich rozgrywek NPC zwyciężyły drużyny, które do przerwy przegrywały. W obu na prowadzenie po pierwszej połowie wysforowywali się niżej notowani po fazie zasadniczej goście, ale w drugiej połowie przeważali gospodarze. Bay of Plenty pokonało Canterbury 32:20, w dużej mierze dzięki serii 24 punktów zdobytych po przerwie, natomiast Wellington do końca walczył o wygraną z Waikato i ostatecznie wygrał 29:24. Finał zostanie rozegrany w stolicy kraju.
Baltic Top League - Litwa, Łotwa
- W Baltic Top League zmiana na szczycie. Broniąca tytułu ekipa Vairas Szawle w finale uległa lokalnym rywalom, Baltrexowi, 45:49. Dla Baltrexu to siódme mistrzostwo w historii Litwy (poprzednie zdobyli w 2021).
Campeonato Brasileiro - Brazylia
Tydzień temu rozegrano finał mistrzostw Brazylii – po raz drugi w historii wywalczyła go ekipa Jacareí (spod São Paulo), która pokonała 26:15 Farrapos (z najbardziej na południe wysuniętego brazylijskiego stanu). Poprzednio po tytuł sięgnęła w 2017, z kolei Farrapos trzeci raz grało w finale i trzeci raz przegrało. W finale nie znalazł się żaden z uczestników takiego spotkania w poprzednim sezonie – obrońcy tytułu, Pasteur (z São Paulo), szansę na obronę tytułu stracili w ostatnim spotkaniu drugiej fazy rozgrywek, gdy ulegli Farrapos. W mistrzostwach uczestniczyło 12 drużyn.
Grzegorz Bednarczyk
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]