Top 14 - Francja
Już piąty raz w tym sezonie starły się ze sobą drużyny Top 14.
- Union Bordeaux-Bègles – Aviron Bayonnais 30:27. Nieoczekiwanie ciężka przeprawa Bordeaux, które tydzień temu pokonało Tuluzę i zostało liderem ligowej tabeli. Baskowie, niezwykle groźni na swoim terenie, na wyjazdach mają kłopoty, tymczasem sprawili gospodarzom sporo kłopotów. Bordeaux grające znowu bez Damiana Penaud, wyszło po kwadransie na prowadzenie po przyłożeniu Nicolasa Depoortère. Bajonna odpowiedziała, ale kolejne trzy przyłożenia poszły na konto Bordeaux i po 50 minutach gry było 27:10. Wtedy goście przebudzili się: dwa przyłożenia z podwyższeniami, do tego 40-metrowy drop goal Jorisa Segondsa spowodowały, że na 5 minut przed końcem z przewagi Bordeaux nie zostało nic. Mecz nie skończył się jednak remisem – zwycięskie trzy punkty gospodarze zawdzięczają kopowi z karnego zmiennika Mateo Garcii.
- Castres Olympique – State Toulousain 28:23. Drugi kolejny mecz i druga kolejna porażka Tuluzy, tym razem grającej nie tylko bez Duponta (spotkał się ostatnio z Lionelem Messim), ale też bez Romaina Ntamacka. Wynik otworzył grający z dziesiątką Thomas Ramos i od tego momentu Tuluza długo pozostawała na prowadzeniu, choć nie potrafiła zwiększyć dystansu punktowego. Ramosowi odpowiedział Urugwajczyk Santiago Arata, za każde kolejne punkty Tuluzy gospodarze także się odwdzięczali. Po drugim przyłożeniu zmniejszającym stratę do dwóch punktów, wykorzystali serię błędów gości (których ukoronowaniem była niezłapana piłka pod własnymi słupami przy karnym z ponad 50 m, który był o włos od poprzeczki) i dominację w młynie i po przyłożeniu Louisa Le Bruna wyszli na prowadzenie, a w chwilę potem po karnym Le Bruna powiększyli je do relatywnie bezpiecznych 8 punktów. Od tego momentu właściwie kontrolowali spotkanie (poza fantastycznym 50:22 Ramosa, które jednak Tuluzie drużynie nie dało). Tuluzańczycy kilka chwil przed końcem karnym Ramosa zmniejszyli stratę do pięciu punktów, ale więcej szans już nie dostali.
Poza tym:
- Stade Rochelais – Lyon OU 43:22 (kiepski początek roszelczyków, którzy jednak odrobili straty, a w drugiej połowie zdominowali rywali, na sam koniec meczu zdobywając dwa przyłożenia, które dały im dodatkowo bonus ofensywny);
- RC Vannes – Racing 92 24:27 (kolejny raz beniaminek postraszył francuską potęgę, trzykrotnie wychodząc w tym meczu na prowadzenie i remisując jeszcze na kwadrans przed końcem; przyłożenie w ostatniej akcji zapewniło Vannes bonus defensywny);
- Stade Français – Montpellier Hérault 29:20 (mecz dwóch drużyn z ambicjami i kiepskim początkiem sezonu; lepiej zaczęli go goście, ale po przerwie i wejściu na boisko Louisa Carbonela, który pięciokrotnie celnie kopnął na słupy, paryżanie zyskali przewagę);
- USA Perpignan – Section Paloise 11:10 (wygrana wyszarpana przez Katalończyków dzięki karnemu w doliczonym czasie gry, wykonanemu przez Antoine’a Aucagne’a, zdobywcę wszystkich punktów dla swojej drużyny; pierwszy raz od wyprawy do Argentyny na boisku pojawił się Hugo Auradou, jeden z dwóch Francuzów oskarżonych podczas tego wyjazdu o gwałt, ostatecznie jednak wypuszczonych z aresztu, a w ostatni piątek oczyszczonych z zarzutów);
- ASM Clermont – RC Toulon 19:18 (w głównej roli kopacze, Baptiste Serin i Benjamin Udrapilleta – ten ostatni co prawda zdobył trzy oczka mniej, ale to jego drużyna w ostatnim kwadransie przeważyła, najpierw zdobywając jedyne przyłożenie w meczu, a potem wykorzystując problemy z dyscypliną po stronie gości, by kopnąć zwycięskiego karnego).
- W tabeli bez wielkich zmian. Lideruje nadal Bordeaux, natomiast na drugim miejscu Tuluzę zastąpiło La Rochelle. Zwraca uwagę osunięcie się do strefy spadkowej Montpellier – czyżby to miał być kolejny kiepski sezon tej drużyny?
United Rugby Championship - Irlandia, RPA, Szkocja, Walia, Włochy
W lidze URC rozegrano trzecią kolejkę spotkań (dla ekip z Południowej Afryki – drugą).
- Benetton Treviso – Leinster 5:35. Przed Włochami, którzy zaliczyli na początek sezonu dwie porażki, było bardzo ciężkie zadanie – gościli irlandzką potęgę, na dodatek wzmocnioną debiutującym w jej barwach RG Snymanem. Leo Cullen tym razem mocno zmienił skład, wstawił swoje gwiazdy do wyjściowej piętnastki i one nie dały żadnych szans Benettonowi. Już po 25 minutach Leinster miał na koncie punkt bonusowy za cztery przyłożenia, przy dwóch z nich wykorzystującą przewagę liczebną po żółtej kartce pokazanej po pierwszym, karnym. Potem wynik stanął – dopiero pod koniec meczu najpierw Włosi zaliczyli honorowe punkty, a potem Leinster dobił przeciwnika swoim piątym przyłożeniem.
Poza tym:
- Cardiff – Glasgow Warriors 36:52 (prawdziwy festiwal przyłożeń – padło ich tu aż 13; po pierwszej połowie Szkoci mieli aż 21 punktów przewagi, ale w drugiej połowie Walijczycy dwukrotnie zmniejszali dystans do czterech oczek);
- Scarlets – Connacht 23:24 (w pierwszej połowie pięć przyłożeń – zaczęło się od 0:14, gdy Bundee Aki zarobił żółtą kartkę zrobiło się 14:14, ale na koniec Irlandczycy wyszli na prowadzenie; w drugiej połowie Scarlets punktowali z karnych i kilka minut przed końcem wyszli na czoło, ale ostatnie słowo należało do gości – Cathal Forde skutecznym karnym dał im wygraną; swoją drogą: imponujące 50:22 Connachtu, które na kosztowało rywali nie tylko stratę przyłożenia, ale i głupią żółtą kartkę.
- Lions – Edinburgh 55:21 (drugi mecz Szkotów w RPA i druga porażka, tym razem bardzo wysoka – po fatalnej pierwszej połowie przegranej aż 0:48; goście przebudzili się dopiero w drugiej połowie, ale do bonusu ofensywnego brakło im jednego przyłożenia, z kolei w barwach Lions wtedy hat-tricka dopełnił skrzydłowy Rabz Maxwane);
- Bulls – Ulster 47:21 (kolejny pokaz siły wzmocnionej wracającym Springbokami ekipy z RPA na swoim terenie – tutaj też dopiero w końcówce goście się przebudzili, i tutaj też brakło im jednego przyłożenia do bonusu ofensywnego);
- Dragons – Sharks 30:33 (właściwie rezerwowy skład wystarczył ekipie Durbanu do zwycięstwa, ale łatwo ono nie przyszło – Walijczycy w pierwszej połowie prowadzili nawet 22:5, a w 80. minucie wygrywali 30:26, i dopiero w piątej minucie doliczonego czasu gry ekipa z Afryki wywalczyła zwycięskie przyłożenie);
- Munster – Ospreys 23:0 (upokorzenie Walijczyków, którzy skończyli mecz bez punktu; po stronie Munsteru zwraca uwagę zerowy dorobek z podwyższeń przy silnym wietrze i pierwsze przyłożenie zdobyte już w 10. sekundzie meczu);
- Zebre Parma – Stormers 5:36 (po wygranej nad Munsterem kibice Zebre liczyli pewnie na więcej, tymczasem ich drużyna przez niemal cały mecz tylko traciła punkty – początkowo z karnych, a potem też z przyłożeń, choć pierwsze z nich padło po złamaniu przepisów przez Stormers; honorowe pięć punktów gospodarze zdobyli dopiero kilka minut przed końcem).
- Jedyną drużyną z trzema wygranymi jest Leinster, a w czołowej czwórce po tej kolejce mamy trzy irlandzkie drużyny i obrońców tytułu mistrzowskiego z Glasgow. Powoli jednak w górę pną się ekipy z Południowej Afryki, które mają po jednym meczu mniej na swoich kontach.
Premiership - Anglia
W Anglii rozegrano trzecią kolejkę Premiership.
- Bath – Bristol Bears 26:36. Pierwszą porażkę w sezonie poniosła ekipa Bath. W lokalnych derbach na The Rec uległo Bristol Bears. Na pierwsze przyłożenie gości już w pierwszej akcji odpowiedzieli swoim, ale przed przerwą bristolczycy dorzucili kolejne trzy przyłożenia (w tym dwa w wykonaniu Santiago Grondony) i wyszli na prowadzenie 26:7. W drugiej połowie gospodarze zdobyli trzy przyłożenia, ale ani razu nie zmniejszyli dystansu do gości do mniej niż ośmiu punktów. Bath przeważało, miało nawet jedno przyłożenie unieważnione, ale gdy Sam Underhill zobaczył żółtą kartkę, Bears zdobyli swoje piąte przyłożenie.
Poza tym:
- Northampton Saints – Harlequins 33:29 (w indywidualnym pojedynku Smithów górą był Marcus – zagrał w roli obrońcy, ale 19 punktów na koncie to było za mało aby jego drużyna wygrała; choć Quins zaczęli mecz od prowadzenia, do przerwy wygrywali 8 punktami, po przerwie zaczęli tracić punkty i ostatecznie obrońcom tytułu mistrzowskiego);
- Sale Sharks – Gloucester 31:27 (Gloucester tym razem bez kontuzjowanego Christiana Wade’a; Sharks prowadzili właściwie cały mecz, a spory udział w ich zwycięstwie miał Luke Cowan-Dickie, którego dwa przyłożenia pozwoliły im zbudować bezpieczną przewagę przed ostatnimi minutami meczu – przewagę, którą mimo to niemal stracili; kto wie jak ten mecz by się skończył gdyby nie fenomenalna interwencja Arrona Reeda.
- Newcastle Falcons – Leicester Tigers 10:42 (Tigers bez Michaela Cheiki na ławce, zawieszonego za niewłaściwy sposób odnoszenia się do niezależnego lekarza meczowego; mimo to zdecydowanie wygrali z chyba wciąż najsłabszą ekipą w stawce; jedyne przyłożenie Falcons padło gdy goście grali po dwóch żółtych kartkach w trzynastkę, ale nawet w tym osłabieniu Tigers zdobyli jedno ze swoich siedmiu przyłożeń – gdy na boisku zostało już tylko 27 graczy);
- Saracens – Exeter Chiefs 29:14 (Saracens wciąż niepokonani, a Chiefs wciąż bez wygranej; londyńczycy w drugim kwadransie gry zdobyli trzy przyłożenia i odtąd kontrolowali spotkanie).
Jedyną niepokonaną drużyną i liderem są Saracens. Na drugie miejsce wrócili Bristol Bears, a potem całkiem wyrównana stawka. Od nie odstają tylko wciąż pozostające bez zwycięstwa Exeter Chiefs i Newcastle Falcons.
- W Championship spora niespodzianka – pierwsze zwycięstwo w sezonie odnieśli London Scottish, pokonując 26:15 Cornish Pirates. W bardzo ciekawych spotkaniach dotychczas niepokonani Ealing Trailfinders ulegli 35:36 Doncaster Knights, a Bedford Blues pokonali Harpury University 35:32. Zwraca uwagę druga wygrana beniaminka – Chinnor pokonało Caldy 31:17 i awansowało na pozycję wicelidera. Liderem jest Coventry, jedyna ekipa z kompletem zwycięstw, która wygrała z Cambridge 36:19. Trailfinders spadli na trzecie miejsce.
NPC - Nowa Zelandia
- W nowozelandzkiej lidze NPC skończyła się runda zasadnicza. Było tym ciekawiej, że do składów wróciło kilkunastu zawodników z kadry All Blacks, która zakończyła tydzień temu The Rugby Championship. Już w środę spory cios w swoje ambicje przyjęła ekipa Auckland, która uległa na wyjeździe ekipie Tasman 17:31. Gospodarze obronili Ranfurly Shield, a wygraną zapewnili sobie w pierwszych 20 minutach drugiej połowy dzięki serii karnych Williama Haviliego. Weekend zaczął się od wygranej Otago nad Northlandem 31:28, który podtrzymał nadzieję ekipy z południa na awans. Jednak tę iskierkę zgasiły już w sobotę zwycięstwa dwóch drużyn rywalizujących z tą dotkniętą ostatnio powodziami prowincją. Najpierw Counties Manukau pokonały Manawatū 45:26 (do gry wrócił po kontuzji Cameron Roigard, który przyczynił się do wygranej swojej drużyny dwoma przyłożeniami; za to z kontuzją opuścił boisko po zdobyciu przyłożenia Dalton Papali’i), a potem Canterbury pokonało Waikato 36:19 (gwiazdą meczu był 20-letni Isaac Hutchinson, który zdobył 21 punktów, w tym wszystkie 19 punktów Canterbury w drugiej połowie). Nadzieje North Harbour na awans pogrzebała przegrana z grającym o pietruszkę Southlandem 35:59 (po pięciu minutach Southland prowadził 14:0, a po półgodzinie – 40:0). A Auckland już przed niedzielnym meczem szans na awans nie miało, a na dodatek przegrało w nim z Bay of Plenty 24:26. W meczach ekip z czołówki Wellington pokonał Hawke’s Bay 46:28 (choć po kwadransie gry przegrywał 0:21), a Tasman przegrało z Taranaki 29:42 (tracąc w ten sposób po niespełna miesiącu Ranfurly Shield; Taranaki odzyskało je po czterech latach). Pary ćwierćfinałowe: Wellington – Counties Manukau, Taranaki – Waikato, Tasman – Canterbury, Bay of Plenty – Hawke’s Bay.
Farah Palmer Cup - Nowa Zelandia
- W Nowej Zelandii rozegrano także finał kobiecych mistrzostw prowincjonalnych, Farah Palmer Cup. W Hamiltonie miejscowa ekipa Waikato pokonała Canterbury 27:25, zdobywając mistrzowski tytuł po raz drugi w historii (poprzednio w 2021, także po zwycięstwie z Canterbury); z kolei Canterbury przegrało drugi finał z rzędu. Waikato zawdzięcza wygraną m.in. świetnej postawie w młynach dyktowanych, a Canterbury ostatnią szansę na zmianę wyniku straciło z powodu przerzuconego autu.
Division de Honor - Hiszpania
- Rozegrano pierwszą kolejkę nowego sezonu hiszpańskiej ligi División de Honor. W pierwszym meczu sezonu zobaczyliśmy w sobotę niedawnych zdobywców hiszpańskiego superpucharu (po wygranej 38:28 nad mistrzami kraju, VRAC), Apejadores Burgos. Wicemistrzowie z ostatnich dwóch sezonów ten zaczęli od wyjazdowej wygranej 31:26 nad stołecznym Complutense Cisnerso (odniesionej w niecodziennych okolicznościach – do przerwy gospodarze prowadzili 23:0, a potem to goście zdobyli kolejne 31 punktów). Także zwycięstwo odnieśli obrońcy mistrzowskiego tytułu – tym cenniejsze, że w derbach Valladolid (VRAC pokonał El Salvador 17:13).
D1 - Belgia
- Wystartowała też belgijska D1. W pierwszym meczu sezonu obrońcy tytułu mistrzowskiego, Dendermondse, pokonali Boitsfort 26:8. Wicemistrzowie, Soignies, wygrali na wyjeździe 39:26 z Waterloo.
PARI - Rosja
- Zakończono (po trwającym od jesieni ubiegłego roku przedłużonym sezonie – zdaje się wracają tam po trzech sezonach do gry systemem wiosna – jesień) kolejne mistrzostwa Rosji. Tytuł mistrzowski po rocznej przerwie odzyskał Jenisiej-STM Krasnojarsk, który pokonał w finale Striełę Kazań 12:11 (największy sukces tej drużyny w historii). W meczu o brąz obrońca mistrzowskiego tytułu, Lokomotiw Penza, pokonał Krasnyj Jar Krasnojarsk 31:12.
Grzegorz Bednarczyk
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]