Top 14 - Francja
Choć inne czołowe europejskie ligi w ten weekend dopiero startowały, uczestnicy francuskiej Top 14 zagrali już trzecią kolejkę. A w niej historyczny wynik zaliczył beniaminek, odnosząc pierwszą swoją wygraną na tym poziomie rozgrywek.
- RC Vannes – Lyon OU 30:20. Bretoński beniaminek, dotąd bez wygranej, mierzył się z jedną z dwóch niepokonanych w dwóch pierwszych kolejkach ekip – Lyonem. Tydzień temu zdobył w lidze pierwszy punkt bonusowy, tym razem sięgnął po pierwsze zwycięstwo. Mecz rozpoczął od trzypunktowego prowadzenia, ale wkrótce na czoło wysunęli się goście. Gospodarze odzyskali prowadzenie pod koniec pierwszej połowy po fatalnym błędzie Dawita Niniaszwiliego, który podając na własnej linii bramkowej trafił w osłonę słupka, co wykorzystał Paul Surano zgarniając piłkę i przykładając ją. W drugiej połowie Bretończycy powiększyli przewagę po przyłożeniu Salesiego Rayasiego do 10 punktów, ale Lyon walczył odrobił część strat i długo brakowało mu tylko trzech oczek. Jednak na kilka minut przed końcem znów błysnął Rayasi i Vannes postawiło kropkę nad i.
- Union Bordeaux-Bègles – Racing 92 52:34. Cóż za niesamowity mecz w wykonaniu Bordeaux – skuteczność graczy formacji jego ataku jest wręcz porażająca. Co prawda wynik w tym meczu otworzyli paryżanie (3 punkty z karnego Nolanna le Garreca), ale potem nastąpiło mordercze 20 minut w wykonaniu gospodarzy. Najpierw dwa przyłożenia Damiana Penaud, potem kolejne dwa Louisa Bielle-Biarrey’a, wreszcie piąta „piątka” w wykonaniu Mathieu Jaliberta i zrobiło się 31:10. Co prawda goście zdołali zdobyć w tym okresie jedno przyłożenie, potem kolejne dorzucił le Garrec, ale w drugiej połowie gospodarze dorzucili do swego dorobku kolejne trzy przyłożenia – w tym hat-tricki skompletowali i Penaud, i Bielle-Biarrey. Dwa przyłożenia w ostatnich pięciu minutach gości, gdy gospodarze grali w czternastkę po czerwonej kartce Willa Swintona, nawet nie odebrały Bordeaux ofensywnego bonusa. Zresztą, mecz był kończony z 27 zawodnikami na boisku, bo po jednym zawodniku każdej drużyny w końcówce zobaczyło żółte kartki. Za tydzień starcie Bordeaux z Tuluzą i już można ostrzyć sobie zęby.
- Poza tym:
• Montpellier Hérault – Stade Toulousain 11:20 (trzeci mecz i trzecie zwycięstwo obrońców tytułu; 15 punktów Thomasa Ramosa i przyłożenie Ange Capuozzo po akcji z Naoto Saito, japońskim łącznikiem młyna mistrzów Francji);
• Castres Olympique – USA Perpignan 27:12 (tu mecz zaczął się od prowadzenia katalończyków 12:3 po czterech karnych – ale potem trzy przyłożenia zdobyli gospodarze, którzy dzięki temu nie tylko wygrali, ale i wywalczyli bonus ofensywny);
• ASM Clermont – Aviron Bayonnais 26:10 (pierwsze punkty z karnego dla bajończyków, ale 26 kolejnych dla gospodarzy, m.in. dwa przyłożenia gruzińskiego filara Giorgiego Achaładzego);
• Stade Rochelais – Section Paloise 49:25 (pewna wygrana roszelczyków, którzy w 20. Minucie wyszli na prowadzenie, a na początku drugiej połowy mieli już 22 punkty przewagi; hat-trick dla zwycięzców zaliczył Dillyn Leyds, ale bonusową wygraną okupili kontuzją Pierre’a Bougarita);
• Stade Français – RC Toulon 10:14 (dużo deszczu, mało punktów, paryżan drogo kosztowały karne darowane rywalom za błędy w młynach).
- Na czele ligowej tabeli nadal wciąż niepokonana Tuluza, a za jej plecami znaleźli się finaliści z poprzedniego sezonu, Bordeaux.
- W Pro D2 po czterech kolejkach gier nie ma już drużyny bez porażki – w ten weekend ostatnie dwie niezwyciężone dotąd ekipy uległy swoim rywalom, obie grając na wyjeździe. Dax, choć po kwadransie prowadziło 10:0, przegrało po bardzo zaciętym meczu z aspirującym do awansu Grenoble 13:19. Z kolei Biarritz przegrało z Montauban 26:29 (po pasjonującym pojedynku – w drugiej połowie Baskowie odrobili 13-punktową stratę i wyszli na prowadzanie, aby stracić je w ostatniej akcji meczu, po oddaniu piłki rywalom w wyniku własnego błędu). W efekcie na czele ligi mamy aż sześć drużyn z trzema wygranymi na koncie. Oprócz Dax, Grenoble i Biarritz są w tej grupie Brive (48:17 z Aurillac), Béziers (39:20 z Provence, druga połowa wygrana 20:0) i Colomiers (24:17 z Valence Romans, które jako jedyne wciąż czeka na pierwszą wygraną). Pierwsze zwycięstwo w sezonie odniosło Mont-de-Marsan, które na wyjeździe wygrało z Angoulême 32:19 (22 punkty z kopów Wilema du Plessisa). Poza tym Agen pokonało Nevers 35:17, a Oyonnax rozgromiło beniaminka z Nicei 52:3.
United Rugby Championship - Irlandia, RPA, Szkocja, Walia, Włochy
W pierwszej kolejce URC zobaczyliśmy tylko sześć z ośmiu spotkań – przełożono na przyszły rok południowoafrykańskie derby, aby móc spokojnie rozegrać finał Currie Cup. Inna sprawa, że ostatecznie w finale tym zagrali uczestnicy tylko jednego z planowanych na ten weekend meczów URC, Lions i Sharks. A emocji w starciach europejskich drużyn nie zabrakło – tylko jedno spotkanie skończyło się różnicą większą niż 2 punkty, a i tam drużyny dzieliło tylko 5 oczek.
- Munster – Connacht 35:33. Pierwsze irlandzkie debry w tym sezonie okazały się nadspodziewanie zacięte. To goście zaczęli je lepiej, prowadząc po 20 minutach 12:0. Gospodarze odpowiedzieli dwoma przyłożeniami wykorzystując osłabienie rywali po żółtej kartce, ale na koniec pierwszej połowy znów na prowadzenie wyszedł Connacht. W drugiej połowie drużyny zmieniały się na czele pięciokrotnie – na dwa przyłożenia Munsteru swoimi odpowiedział Connacht, nie zdołał jednak już odpowiedzieć na pięć punktów Shane’a Daly’ego. Różnicę między ekipami zrobiła skuteczność z podwyższeń – Connachtowi brakło jednego skutecznego.
- Ulster – Glasgow Warriors 20:19. Pierwszy mecz obrońców tytułu mistrzowskiego z poprzedniego sezonu zakończył się wyjazdową porażką w Belfaście. Emocji jednak nie brakowało, a losy meczu ważyły się do końcowego gwizdka. Szkoci zaczęli mecz od przyłożenia, a choć zaraz potem stracili prowadzenie, po 25 minutach wygrywali 12:10. Wynik stanął i nie zmieniał się aż do 72. minuty, choć szans nie brakło – aż trzykrotnie po TMO przyłożenia były nieuznawane. Dwie ostatnie z tych prób były efektem wysiłków Ulsteru, które w końcu przyniosły efekt – wykorzystując grę w przewadze zdobył przyłożenie, na które jednak natychmiast odpowiedzieli Szkoci. Gdy wybijała 80. minuta prowadzili 19:15, ale ostatnia akcja należała do gospodarzy – Dave Shanahan zdobył punkty na wagę zwycięstwa Ulsteru.
- Poza tym:
• Edinburgh – Leinster 31:33 (dublińczycy wystąpili składem ze sporą liczbą zawodników mniej doświadczonych, w tym świetnym Samem Prendergastem; w końcówce pogoń Szkotów za wynikiem w celu odrobienia 14-punktowej straty, ale brakło im dwóch punktów);
• Cardiff – Zebre Parma 22:17 (wbrew wynikowi dość pewne zwycięstwo Walijczyków, którzy po godzinie gry i czterech przyłożeniach prowadzili 22:3, a Zebre swoje drugie przyłożenie zdobyło już po końcowej syrenie, zapewniając sobie w ten sposób bonus defensywny; zawiodły w walijskiej ekipy kopy – tylko jedno celne podwyższenie);
• Dragons – Ospreys 23:21 (podobnie jak w Belfaście, walijskie derby rozstrzygnęło przyłożenie zdobyte przez gospodarzy w doliczonym czasie gry – tu jednak Dragons potrzebowali do wygranej podwyższenia, które wykorzystał Lloyd Evans);
• Benetton Treviso – Scarlets 20:20 (Włosi dominowali przez pierwsze 25 minut, po których prowadzili 12:0, jednak potem punkty głównie tracili i tuż przed końcem przegrywali pięcioma oczkami; drugie przyłożenie Onisiego Ratave w 78. minucie pozwoliło im doprowadzić do remisu, ale do zwycięstwa brakło skutecznego podwyższenia Jacoba Umagi).
- Tabela po pierwszej kolejce to raczej ciekawostka, ale warto zwrócić uwagę na niespotykany widok – dwie walijskie drużyny w czołowej czwórce.
Premiership - Anglia
Zaczął się też nowy sezon w angielskiej Premiership, i to od starcia wagi ciężkiej.
- Bath – Northampton Saints 38:16. Na początek nowego sezonu rewanż za finał z poprzedniego i zarazem pojedynek dwóch znakomitych łączników ataku – niezwykle doświadczonego Finna Russella i wschodzącej angielskiej gwiazdy Fina Smitha. Znacznie bardziej zadowolony był ten pierwszy – Bath właściwie kontrolowało spotkanie, Northampton trzymało dystans tylko na początku spotkania, a potem gospodarze odjechali rywalom, aplikując im w sumie aż pięć przyłożeń (i tracąc tylko jedno, w pierwszej części spotkania) i srodze odpłacając się za porażkę w meczu finałowego sprzed kilku miesięcy. Russell dorzucił 13 punktów z kopów (w tym komplet podwyższeń, spudłował z podstawki tylko raz). Najlepszym zawodnikiem meczu był Ben Spencer.
- Poza tym:
• Newcastle Falcons – Bristol Bears 3:24 (po fatalnym poprzednim sezonie kiepskie otwarcie kolejnego w wykonaniu gospodarzy; bristolczycy jednak mecz rozstrzygnęli dopiero w drugiej połowie, gdy m.in. dwa przyłożenia zaliczył Max Malins – przez niemal całą pierwszą połowę przewagę mieli Falcons, ale choć kopali często z karnych do rogu, nie zdobyli ani jednego przyłożenia);
• Exeter Chiefs – Leicester Tigers 14:17 (sporo emocji, do przerwy 0:3 po drop-goalu w 40. minucie, po godzinie 14:3, a w końcu 14:17; Tigers zwycięskie przyłożenie zdobyli w ostatniej akcji meczu, gdy obie drużyny grały w czternastkę – gospodarze po żółtej kartce, a goście po czerwonej Solomone Katy; Chiefs mają czego żałować, bo przeważali większość meczu i zmarnowali co najmniej dwie znakomite okazje na przyłożenia);
• Gloucester – Saracens 26:35 (dobry początek ery bez Owena Farrella w Saracens – nowym kapitanem jest Maro Itoje, a w roli łącznika ataku zagrał pierwszy raz Fergus Burke; gospodarzy, którzy przegrywali 0:17 na początku spotkania, na pewno cieszyła druga połowa, po której wywalczyli przynajmniej punkt bonusowy);
• Sale Sharks – Harlequins 12:11 (cztery karne George’a Forda dały Sale Sharks jednopunktowe zwycięstwo – mogło być jednak wyższe, bo ekipa z Manchesteru zmarnowała kilka dobrych szans na przyłożenia).
- Ciekawy obrazek na start sezonu: obrońcy tytułu mistrzowskiego po pierwszej kolejce na ostatnim miejscu w lidze. To jednak dopiero pierwsze mecze, tabela na pewno będzie bardzo się zmieniać.
- Równolegle odbyła się także pierwsza kolejka w Championship. Mistrzowie ostatniego sezonu, Ealing Trailfinders, pokonali na start Hartpury University 55:21. Z kolei beniaminek, Chinnor, zaczął od wyjazdowego zwycięstwa nad Cambridge 57:26. Poza tym wygrane faworytów: London Scottish ulegli Coventry 19:45, Nottingham przegrało z Cornish Pirates 18:24, Bedford Blues wygrali z Caldy 45:19, a Doncaster Knights pokonali Ampthill 45:31.
Currie Cup - Południowa Afryka
- Zamiast południowoafrykańskich derbów w URC, mieliśmy finał Currie Cup – Lions grali z Sharks i można przypuszczać, że w URC składy byłyby bardzo podobne. Finałowe spotkanie skończyło się zwycięstwem Sharks. Ekipa z Durbanu wygrała 16:14, co jest wynikiem niecodziennym w tych rozgrywkach – średnia liczba zdobywanych punktów w dotychczasowych spotkaniach tego sezonu była blisko siedemdziesięciu, a tak niski wynik nie padł ani razu. Wszystkie punkty padły w drugiej połowie. Lions w chwili, gdy upływała 80. minuta prowadzili jednym punktem i mieli piłkę w rękach – wykonywali aut, który wygrali, ale zamiast wykopać piłkę za boisko, zorganizowali maula, popełnili błąd i oddali jajo rywalom. A ci tę ostatnią szansę wykorzystali – wygraną dał im karny Jordana Hendrikse wykonany z niemal 60 m.
NPC - Nowa Zelandia
- W nowozelandzkich rozgrywkach NPC tydzień zaczął się od długo wyczekiwanego zwycięstwa Manawatū – wygrali pierwszy raz od ponad roku, 26:21 nad Southlandem – przy czym pierwsze punkty w meczu zdobyli dopiero 25 minut przed końcem, a o zwycięstwie rozstrzygnęli przyłożeniem po końcowej syrenie. Niepokonane dotąd Tasman, znowu wygrało, tym razem na wyjeździe z Waikato 27:25 dzięki świetnej końcówce, zwieńczonej dalekim karnym w doliczonym czasie gry Williama Haviliego. Z kolei w pojedynku na szczycie Wellington po dogrywce pokonał Bay of Plenty 30:25 i dzięki temu pozostał liderem ligowej tabeli (złote punkty padły w pierwszej akcji dogrywki). Kiepską serię kontynuuje Hawke’s Bay, które po dobrym początku sezonu teraz przegrywa – tym razem aż 19:63 z Taranaki (hat-trick dla zwycięzców Kiniego Naholo). Poza tym Canterbury wygrało z Counties Manukau 36:28 (mecz o dwóch obliczach: w pierwszej połowie 36:0, w drugiej 0:28), Northland pokonało North Harbour 47:24 (20 punktów Riveza Reihany, w tym dwa przyłożenia i jedno podwyższenie kopane z dropa po tym, jak piłka spadła z podstawki), Auckland wygrało z Southland 27:19, a Manawatū skończyło tydzień wracając do przegrywania – 10:28 z Otago. Na czele tabeli nadal Wellington, dalej Tasman, a następnie Bay of Plenty i Hawke’s Bay.
All-Ireland League - Irlandia
- W Irlandii ruszyły rozgrywki All-Ireland League. W pierwszej kolejce najwyższej dywizji (1A) najwięcej uwagi przyciągało spotkanie Terenure College z Cork Constitution. Dublińczycy wygrali 25:15 rewanżując się drużynie z Munsteru za porażkę z finału ostatniego sezonu. Od wygranej nad Lansdowne zaczął beniaminek, Garryowen (wracający na ten poziom po roku przerwy), a drugi beniaminek, St. Mary’s College, postraszył jedną z mocniejszych drużyn w lidze, Clontarf (prowadził nawet 24:10, ostatecznie przegrał tylko 27:31).
Baltic Top League - Litwa, Łotwa
- Zakończyła się runda zasadnicza Baltic Top League (tym razem rozgrywana bez podziału na grupy, w systemie każdy z każdym, bez rewanżów). Po siedmiu kolejkach na czele tabeli ze sporą przewagą nad resztą stawki (pięć zwycięstw i jeden remis) uplasował się ubiegłoroczny wicemistrz, Baltrex Szawle. W ostatniej kolejce pokonał Ąžuolas Kowno 28:24, ale kownianie zajęli i tak drugie miejsce w lidze. Walka o dwa pozostałe miejsca w play-off toczyła się do ostatniej kolejki. Ostatecznie zajęli je broniący tytułu Vairas Szawle i RK Szawle (Vairas awansował na trzecią lokatę dzięki wygranej 47:12 nad RK w ostatni weekend). Dwa ostatnie miejsca w lidze tym razem zajęły łotewskie drużyny.
Major League Rugby - USA
- Kiepska wiadomość z Major League Rugby – z rozgrywek wycofuje się drużyna Dallas Jackals, która uczestniczyła w nich od trzech lat. Drużyna miała burzliwą historię, ale w ubiegłym sezonie pokonała w ćwierćfinale najlepszą ekipę fazy zasadniczej, Houston SaberCats, nieoczekiwanie awansując do półfinału ligi. Wyjście drużyny z ligi jest efektem wycofania się kluczowego inwestora. W stawce zostaje 11 ekip i póki co nie słychać o ewentualnym przyjęciu kogoś nowego.
Super Rugby Americas - Ameryka Południowa
- Z kolei z Super Rugby Americas wycofała się jedyna drużyna północnoamerykańska, American Raptors. Ekipa z Glendale zmieniła właścicieli, a podróże do Ameryki Południowej zżerały jej budżet ponad miarę. Ponoć wycofanie jest tymczasowe – do momentu zorganizowania dywizji północnoamerykańskiej. Jednak trudno oczekiwać jej pojawienia się w najbliższych latach. W SRA pozostanie więc osiem ekip (dochodzi awizowana już wcześniej trzecia argentyńska drużyna, Tucumán).
West Asia Super Rugby - ZEA, Katar, Bahrajn
- Federacja Zjednoczonych Emiratów Arabskich poinformowała o zmianie nazwy rozgrywek West Asia Premiership, w których uczestniczy pięć klubów z ZEA oraz po jednym z Kataru i Bahrajnu – w świecie pojawi się kolejne Super Rugby, tym razem „West Asia Super Rugby”. Ma to być symbol w drodze do profesjonalizacji rozgrywek, które w nadchodzącym sezonie (zaczyna się 4 października) mają być transmitowane na żywo w sporej części na bezpłatnej, ogólnoświatowej platformie Sportainment.
Grzegorz Bednarczyk
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]