19/01/2026

Champions Cup
W europejskich pucharach kończyła się faza grupowa. Wielu odetchnęło z ulgą – w kolejnych rundach nie będzie już meczów o pietruszkę. A tymczasem w kilku spotkaniach decydowały się losy awansu.
- Section Paloise – Bulls 24:26. Tak było m.in. w meczu w Pau. Obie drużyny potrzebowały zwycięstwa, aby mieć pewność kwalifikacji i walka była zacięta. Ekipa z Południowej Afryki nie przyjechała rezerwami i w starciu z drużyną z czołówki ligi francuskiej ostatecznie nieznacznie przeważyła. W pierwszej połowie dwukrotnie wychodziła po przyłożeniach na prowadzenie i dwukrotnie zaraz potem je traciła. W efekcie do przerwy to Pau prowadziło 21:12, a wkrótce po niej dorzuciło kolejne 3 punkty. To była jednak ostatnia zdobycz gospodarzy – odtąd punktowali tylko goście, którzy zaliczyli dwie 7-punktowe akcje, z których drugą, która kilka minut przed końcem zadecydowała o ich zwycięstwie, w okresie gry w przewadze po żółtej kartce. Dla Bulls to było pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach – i paradoksalnie dało im ono awans do 1/8 finału. Gospodarze narzekają na sędziego Karla Dicksona, który chyba faktycznie odrobinę pomógł rywalom w zdobyciu punktów.
- Stormers – Leicester Tigers 39:26. Miały też o co się bić zespoły grające w Kapsztadzie, ale była to bitwa nie do końca na poważnie – Anglicy pozostawili swoje największe gwiazdy w domu i oszczędzili im dalekiej podróży. Mimo to byli bliscy zwycięstwa. Co prawda na samym początku spotkania gra w osłabieniu po żółtej kartce kosztowała ich stratę dwóch przyłożeń, ale gdy z powrotem byli w komplecie w krótkim czasie odpowiedzieli tym samym (zaczął znakomity tego dnia młody obrońca George Pearson) i wyszli na prowadzenie. W ciągu 10 minut po przerwie prowadzenie zmieniło się trzykrotnie, a gospodarze mieli zaledwie 1 punkt przewagi. Gdy Sacha Feinberg-Mngomezulu na 20 minut przed końcem zobaczył żółtą kartkę, wydawało się, że przed gośćmi otwarła się szansa na wygraną, tymczasem to gospodarze pierwsi zapunktowali. I choć Tigers zaliczyli jeszcze czwarte przyłożenie (dające im punkt bonusowy, który pozostawił resztkę nadziei na awans do 1/8 finału – i jak się potem okazało zaważył o ich kwalifikacji), wciąż byli z tyłu, a na koniec spotkania Stormers potwierdzili swoją wygraną kolejną piątką.
- Munster – Castres Olympique 29:31. Godne europejskich pucharów starcie mieliśmy w Limericku. To nie tylko był europejski klasyk (to było już 20. spotkanie tych drużyn w pucharach), ale obie drużyny potrzebowały zwycięstwa do awansu i obie na serio o ten awans walczyły – a na koniec, trochę nieoczekiwanie, okazało się, że to irlandzkiej potęgi nie zobaczymy już w tym sezonie Champions Cup (pewnie niewielkim pocieszeniem będzie gra w 1/8 finału Challenge Cup). Po pierwszej połowie Castres prowadziło 17:12 – w przyłożeniach było 2:2 (obie piątki dla gospodarzy zdobył Craig Casey, który nieoczekiwanie wrócił na boisko po ubiegłotygodniowej kontuzji), a różnicę robiło to, co potem w praktyce zdecydowało o losach spotkania, czyli kiepska skuteczność Jacka Crowley’a z podstawki. W drugiej połowie Munster wrócił na prowadzenie po dwóch przyłożeniach, ale znowu – żadne z nich nie zostało podwyższone, więc dały tylko 5 punktów przewagi. A tymczasem Castres po żółtej kartce Toma Farrella (która nie wiedzieć czemu nie była czerwoną) zaliczyło dwie siedmiopunktowe akcje. I choć na koniec to Munster grał w przewadze, to zdobył już tylko jedno przyłożenie i nawet skuteczne tym razem podwyższenie Crowley’a niewiele zmieniło.
- Gloucester – RC Toulonnais 14:31. Także i w innym pojedynku tej samej grupy gra szła o awans, a przegrany odpadał. I tu także zwyciężyli goście. Tulończycy zaczęli od prowadzenia 14:0 po niespełna kwadransie (a zdobywca pierwszego przyłożenia Gaël Dréan zaliczył jeszcze jedno, ale TMO go nie uznało) i to ustawiło spotkanie. Co prawda gospodarze po kolejnym kwadransie zmniejszyli stratę, ale po paru minutach Francuzi odskoczyli z powrotem na 14 punktów (przyłożenie zdobył jeden z Anglików z ekipy Tulonu, Lewis Ludlam). W drugiej połowie Tulończycy już w praktyce kontrolowali spotkanie, a tylko centymetrów brakło do przyłożenia innemu Anglikowi w drużynie przyjezdnych, niezbyt miło przyjętemu przez kibiców Zachowi Mercerowi.
- Bristol Bears – Union Bordeaux-Bègles 15:27. To był mecz o pierwsze miejsce w grupie, w którym nikt nie oszczędzał najlepszych graczy. W iście angielskiej pogodzie pierwsze przyłożenie zdobyli gospodarze, ale przez resztę pierwszej połowy atakowali już tylko goście – najpierw Mathieu Jalibert pięknie przebił się i uruchomił Louisa Bielle’a-Biarrey’a, potem skrzydłowy wykończył kolejną akcję, za trzecim razem co prawda nieco za bardzo podkopnął sobie piłkę, ale przy kolejnej okazji, gdy wyjątkowo brakło go po lewej stronie, wyręczył go Nicolas Depoortère i do przerwy było 5:17. Drugą połowę gospodarze zaczęli z animuszem, ale najpierw przeszkodził im ochraniacz na słup, potem goniący za piłką po nakrytym kopie skrzydłowy przewrócił się, i dopiero na kwadrans przed końcem ich wysiłki zwieńczył sukces, a ich strata spadła do 5 punktów. Ekipy wymieniły się karnymi, ale na koniec wypuszczona przez Anglików piłka przy wznowieniu dała platformę do ataku gościom. I choć Jalibert spudłował z podstawki, to chwilę potem kolejny błąd Anglików przy chwycie piłki zaowocował trzecim przyłożeniem Bielle’a-Biarrey’a, pieczętującym zwycięstwo Francuzów.
- Poza tym:
• Bath – Edinburgh 63:10 (aż 9 przyłożeń mistrzów Anglii i pewne ich zwycięstwo nad osłabionym rywalem ze Szkocji; pojedynek był jednokierunkowy zwłaszcza w ostatnich 25 minutach, gdy gospodarze raz za razem przebijali się na pole punktowe rywali; znakomity mecz Alfiego Barbeary’ego i Maxa Ojomoh);
• Sharks – ASM Clermont 50:12 (trudno było spodziewać się innego wyniku, skoro Francuzi nie walczyli o nic i przyjechali na drugi koniec świata rezerwami; raczej nieoczekiwanie pierwszą połowę przegrali tylko 12:14 mimo 20-minutowego osłabienia po czerwonej kartce, ale po przerwie Sharks wykorzystali kolejne 20 minut przewagi i zapakowali gościom aż 6 przyłożeń; wygrana jednak nie dała im awansu do 1/8 Champions Cup, a jedynie dalszą grę poziom niżej; w składzie zwycięzców także sporo młodości, m.in. uwagę przyciągnął środkowy Jurenzo Julius);
• Aviron Bayonnais – Leinster 13:22 (Bajonna jest groźna na swoim terenie, ale w Champions Cup nie miała już szans na awans do fazy pucharowej; mimo to trochę nieoczekiwanie pierwszą połowę wygrała 10:3; w drugiej części spotkania Irlandczycy przejęli kontrolę nad spotkaniem, zdobyli trzy przyłożenia i zapewnili sobie czwarte zwycięstwo do kompletu w fazie grupowej; nie zachwycili jednak, a na dodatek z kontuzją opuścił boisko Tadhg Furlong);
• Stade Toulousain – Sale Sharks 77:7 (porażka w tym spotkaniu mogłaby wyeliminować Tuluzę z Champions Cup, ale chyba nikt się jej nie spodziewał, tym bardziej, że pewni już awansu Sharks przyjechali w osłabionym składzie – i faktycznie, to był zdecydowanie jednostronny pojedynek, w którym Francuzi zdobyli aż 11 przyłożeń, a Thomas Ramos przy 100-procentowej skuteczności z podwyższeń uzbierał aż 27 punktów);
• Northampton Saints – Scarlets 43:28 (na początku meczu Walijczycy kąsali, nawet prowadzili, ale hat-trick przyłożeń 19-letniego Edoardo Todaro, z czego dwa zaliczył tuż przed przerwą przy grze w przewadze, wyprowadził Saints na prowadzenie; Anglicy dominowali w młynach i właśnie ta dominacja kosztowała gości żółtą kartkę; w drugiej połowie gospodarze dorzucili kolejne trzy przyłożenia i choć Scarlets próbowali gonić i nawet zbliżyli się na 8 punktów, ostatecznie ponieśli czwartą porażkę w zawodach);
• Stade Rochelais – Harlequins 17:27 (dla roszelczyków to był mecz o przetrwanie w Champions Cup i wydawało się, że na swoim terenie mają sporą szansę na zwycięstwo nad mającymi problemy londyńczykami; i choć pierwsze przyłożenie w meczu zaliczył Dawit Niniaszwili dla gospodarzy, to goście ostatecznie zwyciężyli, a karny Marcusa Smitha tuż przed końcem odebrał im defensywny punkt bonusowy, który dałby im awans – a tak uratowali się spod topora Leicester Tigers; Smith był architektem tego sukcesu, nie tylko w ataku, ale i obronie; La Rochelle nie będzie w fazie pucharowej Champions Cup pierwszy raz od sześciu lat);
• Glasgow Warriors – Saracens 28:3 (Szkoci zaimponowali czwartym grupowym zwycięstwem i faktem, że nie zostawili nic do powiedzenia potężnym londyńskim rywalom, którzy przyjechali do Glasgow w najsilniejszym składzie; kluczowe były dwa przyłożenia zdobyte w bardzo krótkim odstępie czasu pod koniec pierwszej połowy podczas gry w przewadze – z 7:3 zrobiło się 21:3; w drugiej połowie to Saracens teoretycznie przeważali, ale ani razu nie przebili obrony gospodarzy).
- W kolejnej rundzie Champions Cup mamy aż siedem drużyn angielskich, cztery francuskie, po dwie południowoafrykańskie i szkockie oraz jedną irlandzką. Z kompletem zwycięstw weszły do tego etapu tylko trzy drużyny: Bordeaux, Glasgow Warriors i Leinster. Z zaledwie jedną wygraną – Leicester Tigers i Bulls. Skład 1/8 finału: Bordeaux – Leicester Tigers, Glasgow Warriors – Bulls, Leinster – Edynburg, Bath – Saracens, Northampton Saints – Castres, Harlequins – Sale Sharks, Tulon – Stormers i Tuluza – Bristol Bears. W ćwierćfinale może dojść do starcia Bordeaux z Tuluzą.

Challenge Cup
Podobnie jak w Champions Cup było poziom niżej, w Challenge Cup, gdzie także nie każdy podszedł do spotkań zainteresowany zwycięstwem i awansem (ba, można raczej zakładać, że dla niektórych taki awans stanowiłby utrudnienie życia).
- Black Lion – Zebre Parma 14:28. Jedną z dwóch drużyn, dla której Challenge Cup był głównym celem sezonu, był gruziński Black Lion – wszak wciąż nie może dobić się do bram URC, a w spekulacjach o uzupełnieniu tej ligi o nową drużynę zachodni komentatorzy gruzińskiej drużyny nawet nie wymieniają (choć kto wie, czy to się nie zmieni, po tym jak RFU miało podobno odmówić możliwości gry angielskich drużyn). Mecz z Włochami był meczem o awans do fazy pucharowej – jednak Gruzini potrzebowali zwycięstwa za 5 punktów i bez punktu bonusowego dla Włochów. Miał też dodatkowy smaczek, w końcu przez lata Włosi byli wymieniani jako ta ekipa z Pucharu Sześciu Narodów, która powinna grać o utrzymanie przeciwko Gruzji (teraz rolę Italii przejęli nieszczęśni Walijczycy). Niestety, Black Lionowi, który prezentuje się gorzej niż rok temu i chyba brakuje mu gry, nie udało się osiągnąć celu. Co więcej, przegrał spotkanie, tracąc dwa przyłożenia w ostatnim kwadransie, a w drugiej połowie nie zdobył ani jednego punktu mimo 20 minut gry w przewadze. Gruzińscy kibice narzekają na sporą liczbę zmarnowanych szans.
- Poza tym:
• Dragons – Newcastle Red Bulls 35:12 (pierwsza porażka Newcastle w tej rywalizacji i drugie zwycięstwo Dragons, które dało im awans do fazy pucharowej; goście mieli znakomity moment pod koniec pierwszej połowy, ale w drugiej zamiast punktów zbierali żółte kartki);
• Ulster – Stade Français 26:19 (starcie o pierwsze miejsce w grupie 3 na korzyść gospodarzy, którzy zagrali znakomitą pierwszą połowę – zdobyli cztery przyłożenia i do przerwy prowadzili 26:0; w drugiej połowie nieoczekiwanie osłabieni paryżanie zaczęli odrabiać straty i zbliżyli się na dystans 7 punktów, choć i Ulster miał swoje okazje – raz przyłożenie wyeliminowało im TMO, drugi raz zmarnowali aut na 5 m);
• USA Perpignan – Lions 20:20 (zastanawiam się, czy w tej parze ktokolwiek był na serio zainteresowany przejściem dalej, ostatecznie remis dał awans ekipie z Francji; do przerwy było 10:10, po przerwie znowu 10:10);
• Connacht – Montauban 75:14 (niezwykle pewne zwycięstwo Irlandczyków nad beniaminkiem ligi francuskiej, z 11 zdobytymi przyłożeniami; gospodarze szczególnie bezlitośni byli pod koniec pierwszej połowy, gdy grali przez 10 minut z przewagą dwóch graczy i punktowali raz za razem);
• Ospreys – Montpellier Hérault 26:31 (z 7:21 krótko przed przerwą zrobiło się 26:21 na 20 minut przed końcem, ale w ostatnich minutach punktowali już tylko goście; Montpellier skończyło fazę grupową z kompletem wygranych, jako jedna z zaledwie dwóch drużyn);
• Lyon OU – Benetton Treviso 19:38 (drugą drużyną z kompletem zwycięstw jest włoski Benetton, który na koniec fazy grupowej wygrał na wyjeździe z Lyonem, dla odmiany zbierającym same porażki; i to pomimo faktu, że po zaledwie 8 minutach Lyon prowadził 14:0);
• Exeter Chiefs – Cardiff 31:0 (na początku dwa przyłożenia zdobył Baczuki Czumbadze, potem jego koledzy dorzucili jeszcze trzy, natomiast osłabieni walijczycy nie mieli nic do powiedzenia);
• Racing 92 – Cheetahs 31:28 (żadna z tych drużyn nie miała szans na awans, obie grały o pierwsze zwycięstwo; szalę na korzyść paryżan przechyliło przyłożenie Gaëla Fickou z samego końca spotkania).
- Pary 1/8 finału: Montpellier – Perpignan, Benetton – Cardiff, Ulster – Ospreys, Stade Français – Dragons, Zebre – Pau, Newcastle Red Bulls – La Rochelle, Exeter Chiefs – Munster (hit tej rundy) i Connacht – Sharks.

Rugby Europe Super Cup
- W Amsterdamie odbyły się półfinały Rugby Europe Super Cup. Nieoczekiwanie dużo emocji było w starciu gospodarzy z Iberians. Choć to Hiszpanie byli zdecydowanym faworytem, wygrali z kłopotami i tylko 24:19. Zarówno w pierwszej połowie, jak i w drugiej Delta doprowadzała do remisu, w tym drugi przypadku nawet wyszła na 7-punktowe prowadzenie, ale siła hiszpańskiego maula dała wygraną gościom. W drugim półfinale emocji było mniej – Portugalczycy z Lusitanos wysoko pokonali Brusssels Devils, aż 63:14, a już w pierwszej połowie hat-tricka uzbierał skrzydłowy Manuel Pinto. W finale za tydzień będziemy mieć zatem derby iberyjskie, a w meczu o brąz – niderlandzkie.

Pro D2
- Meczem siedemnastej kolejki Pro D2 było rozgrywane nietypowo, bo w sobotni wieczór starcie Vannes z Brive. Wielkich emocji nie przyniosło – liderujący w tabeli gospodarze pewnie wygrali 35:7 i obie ekipy utrzymały swoje miejsca w tabeli (Vannes – pierwsze, ze sporą przewagą nad resztą stawki, a Brive – szóste, tej drużynie pomogły porażki ekip sąsiadujących z nią w tabeli). Spośród trójki zespołów goniących lidera dwie zwyciężyły, a jedna przegrała. Zwycięstwa odniosły ekipy Provence (45:10 na wyjeździe nad Nevers, które pierwszy raz w tym sezonie przegrało na swoim stadionie) i Colomiers (tu dla odmiany po pojedynku o niezwykle efektownym zakończeniu – pokonała zajmujące piąte miejsce Oyonnax 24:23 dzięki trzem przyłożeniom i 17 punktom zdobytym w ciągu ostatnich 10 minut, gdy grała z przewagą jednego gracza, a jej barwach błysnęli m.in. Ugo Seguela i Rodrigo Marta). Porażkę odniosło za to Valence Romans, które na wyjeździe przegrało 13:18 z przedostatnim w lidze Mont-de-Marsan (nie wykorzystując przewagi dwóch zawodników przez blisko 8 minut w samej końcówce meczu), utrzymało jednak czwartą pozycję w tabeli. Wygrała zresztą nie tylko przedostatnia, ale także ostatnia drużyna ligi – Carcassonne pokonało 20:15 także broniące się przed spadkiem Dax. Poza tym Béziers pokonało 22:7 Aurillac (po jednym przyłożeniu z obu stron, 14 punktów dla zwycięzców z kopów Samuela Marquesa; Béziers odskoczyło od strefy spadkowej), Biarritz wygrało 46:22 z Soyaux Angoulême (także niezwykle cenny wynik dla znajdujących się w dole tabeli gospodarzy), a Grenoble przypomniało o sobie i swoich ambicjach zwyciężając 45:36 Agen (z hat-trickiem przyłożeń Raffaele Stortiego, w tym jednym naprawdę imponującym, po 80-metrowej pogoni za kopniętą piłką).

Champ
- W angielskiej drugiej lidze, Champ, zaległe spotkanie i niespodzianka – Chinnor pokonało wicelidera ligi, Bedford Blues 27:17.

Japan Rugby League One
- W rozegranej w całości w sobotę piątej kolejce Japan Rugby League One solidarne zwycięstwa odniosły cztery zespoły prowadzące w tabeli. Na jej czele pozostały wciąż niepokonane drużyny Spears Funabashi-Tokyo Bay (którzy na własnym boisku pokonali sprawiającą srogi zawód swoim właścicielom ekipę Toyota Verblitz 39:10 – i była to porażka bolesna, bo w pierwszej połowie liderzy ligowej tabeli po prostu rozjechali gości, którzy przegrali czwarty mecz z rzędu) i Saitama Wild Knights (którzy na wyjeździe zwyciężyli 50:21 Yokohama Eagles). Na trzecim miejscu nadal Kobe Steelers (wygrana 67:21 nad Black Rams Tokyo; aż 4 przyłożenia Brodiego Retallicka i 27 punktów Bryna Gatlanda), a na czwartym broniący mistrzowskiego tytułu Brave Lupus Tokyo (38:27 na wyjeździe z Urayasu D-Rocks). Poza tym Shizuoka BlueRevs wygrali 47:36 z Sagamihara Dynaboars (najlepszym graczem meczu wybrano Semiego Radradrę), a Tokyo Sungoliath zwyciężyło 30:15 Mie Heat.
- Rozegrano też półfinały mistrzostw Japonii kobiet. Do tego etapu nie awansowała ekipa Tokyo Sankyu Phoenix, która zdobywała tytułu mistrzowskie w trzech ostatnich latach – w rozgrywkach Kanto zajęła trzecie miejsce, podczas gdy do play-off z każdych z dwóch rozgrywek awansowały po dwie drużyny. W obu półfinałach wygrały drużyny z Kanto: ubiegłoroczny wicemistrz i zwycięzca rozgrywek Kansai, Pearls, uległ 17:36 Yokogawa Musashino Artemi-Stars, a Yokohama TKM wygrało 64:19 z Japan University of Economics Amateurs.

United Rugby Championship
- Nieoficjalnie z kolei – pojawiła się informacja, że URC zgodziło się na zmniejszenie liczby walijskich drużyn w lidze do trzech. Po raz kolejny także mamy plotkę, że wypełnić lukę miałaby drużyna z Londynu – London Irish lub Ealing Trailfinders, co wymaga jednak dogadania się z RFU, a na to ponoć są nikłe szanse (z kolei plan na wciągnięcie ekipy ze Stanów Zjednoczonych miał nie wypalić z powodu sprzeciwu SARU). A Black Lion czy Hiszpanach póki co niestety nikt nie mówi…

Grzegorz Bednarczyk

Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]

Rugby TAG

Ostatnie wyniki

Awenta Pogoń Siedlce
50 12
Drew Pal 2 RC Lechia Gdańsk
Energa Ogniwo Sopot
- 00:00
KS Budowlani WizjaMed Łódź
ORLEN Orkan Sochaczew
- 00:00
PGE Edach Budowlani Lublin
Life Style Catering RC Arka Gdynia
- 00:00
RzKS Juvenia Kraków
AZS AWF Warszawa
- 00:00
Budmex Rugby Białystok

Ekstraliga Rugby 2025/2026

1 Awenta Pogoń Siedlce 8 33
2 Energa Ogniwo Sopot 7 30
3 ORLEN Orkan Sochaczew 7 29
4 Life Style Catering RC Arka Gdynia 7 20
5 PGE Edach Budowlani Lublin 7 18
6 KS Budowlani WizjaMed Łódź 7 16
7 RzKS Juvenia Kraków 7 13
8 Drew Pal 2 RC Lechia Gdańsk 8 7
9 Budmex Rugby Białystok 7 4
10 AZS AWF Warszawa 7 3
# Polskie Rugby # Polski Związek Rugby

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Aby dowiedizeć się więcej jak zmienić ustawienia dotyczące cookies w Twojej przeglądarce internetowej przejdź pod adres.