Jak sukces Springboksów maskuje systemową nierówność i co należy zrobić, aby kobieca reprezentacja narodowa dogoniła zwycięzców dwóch ostatnich Pucharów Świata.
Męska reprezentacja RPA po raz kolejny udowodniła swoją pozycję największej potęgi rugby na świecie, wygrywając Rugby Championship, a żeńska drużyna miło zaskoczyła wszystkich, docierając do ćwierćfinału Mistrzostw Świata w 2025 roku. Wydawało się, że to złoty wiek.
Ale liczby mówią co innego: między dwiema południowoafrykańskimi drużynami - i między rugby mężczyzn i kobiet w ogóle - różnica punktów rankingowych wynosi 20,58. Dla porównania, Irlandia, kolejna na liście, ma zaledwie 11,13.
„Mamy ogromny potencjał rozwoju” - zauważyła trenerka kobiecej reprezentacji Swijs de Bruin po meczu z Nową Zelandią. W istocie, Południowoafrykańczycy mają wszystko, czego potrzebują, by za kilka lat walczyć o złoto. Droga do tego celu jest jednak długa i wymaga zmian.
Problem nr 1: Tylko jeden profesjonalny zespół
Od momentu przejścia na zawodowstwo w 2023 roku drużyna Pretorii Bulls Daises całkowicie zdominowała krajową scenę: 37 zwycięstw w 38 meczach, trzy tytuły mistrzowskie z rzędu i średni wynik +61 punktów na mecz w sezonie 2025.
- Potrzebujemy, żeby inne drużyny się rozwinęły - mówi Daisies i południowoafrykańska rugbistka Jackie Cilliers. - Kiedy jesteś na najwyższym poziomie, a przeciwnicy nie stanowią dla ciebie wyzwania, nie rozwijasz się.
Spośród 23 zawodniczek, którzy dotarli do ćwierćfinału z Nową Zelandią, 13 pochodziło z Daisies. Ta dysproporcja jest szkodliwa: reprezentacja narodowa rośnie tylko wtedy, gdy silne drużyny rywalizują ze sobą.
Problem nr 2: Ograniczony atak
RPA gra w fizycznym rugby: mocne rajdy, przywództwo Asese Hele i presja w krótkich fazach ataku. Ten styl doskonale sprawdził się przeciwko Włochom i w pierwszej połowie meczu z Nową Zelandią. Jednak gdy obrona się zaadaptowała, atak osłabł. RPA musi rozwinąć szerokość i wszechstronność, dodając kreatywności do swojej fizyczności.
Jednym z możliwych rozwiązań jest przesunięcie Libby Janse van Rensburg z pozycji łącznika ataku na środek, ma siłę, wizję gry i dobre podania, których obecnie brakuje w pomocy drużyny.
Problem nr 3: Nieregularne testowanie i brak pełnoprawnego turnieju
Zwycięstwo nad Włochami i zacięty mecz z Nową Zelandią pokazały, że RPA potrafi grać z elitą. Jednak harmonogram reprezentacji pozostaje napięty, z długimi przerwami między najważniejszymi meczami.
Idealnym rozwiązaniem byłby stały turniej na półkuli południowej, z udziałem RPA, Nowej Zelandii, Australii i państw wyspiarskich. Jeśli to nie będzie możliwe, warto rozważyć udział w rozgrywkach europejskich, takich jak Puchar Narodów Kobiet, z meczami rozgrywanymi na obu kontynentach. Taki system zapewniłby regularny kontakt z różnymi stylami gry, standardami sędziowania i poziomami intensywności, których obecnie brakuje.
Problem nr 4: Brak doświadczenia w ligach elitarnych
Nawet dominacja „Stokrotek” nie zastąpi doświadczenia, jakie oferują profesjonalne ligi, takie jak English Women's Premiership. Liga ta wystawiła 129 zawodniczek na Mistrzostwa Świata w Rugby 2025, w tym gwiazdy z Anglii, Kanady i Walii.
Kilku reprezentantek RPA już tam próbowało swoich sił: Zintle Mpupha (Exeter), Babalwa Latsha, Aseza Hele, Danelle Lochner (wszystkie z Harlequins) i Kata Jacobs (Saracens, potem Leicester). - Wszystko, czego nauczę się w Anglii, chcę zabrać do domu - powiedziała Latsha. - Chcę pomóc naszemu rugby się rozwijać.
Zawodniczki powracający z Europy wnoszą ze sobą zupełnie nowy poziom kompetencji - w analizie, kondycji i podejmowaniu decyzji. Dlatego RPA musi stworzyć oficjalne kanały gry za granicą, aby doświadczenie wracało do domu, a nie było tracone.
Południowoafrykańskie rugby kobiet poczyniło naprawdę ogromne postępy. Ale dopóki system opiera się na jednej profesjonalnej drużynie, sporadycznych meczach i ograniczonych zasobach, z pewnością nigdy nie dogoni „męskiego świata”.
Źródło: South Africa Women
Zdjęcie: SA Women's Rugby