Top 14
Puchar Sześciu Narodów się rozkręca, a tymczasem w jego cieniu grała francuska liga Top 14. Cóż, biznes musi się kręcić, trybuny mimo wszystko się zapełniają.
- Union Bordeaux-Bègles – Castres Olympique 57:32. W Bordeaux mimo powołań do kadry pozostało dość jakości, by zaaplikować rywalom 8 przyłożeń – wrócił po kontuzji Maxime Lucu, z dubletami przyłożeń skończyli mecz Damian Penaud i Salesi Rayasi, punktował też Cameron Woki. Tuż przed upływem regulaminowego czasu gry było 43:32, ale gospodarze mieli przewagę tylko jednego przyłożenia – jednak piątki Rayasiego i Penaud w samej końcówce dały im bonus ofensywny. Mimo braku Mathieu Jaliberta nie zagrał Joey Carbery, który na treningu zaliczył fatalną kontuzję i w tym sezonie już na boisko nie wyjdzie.
- Poza tym:
• Aviron Bayonnais – Racing 92 36:41 (przewaga Basków w statystyce przyłożeń, ale zbyt wiele karnych darowanych gościom i w efekcie porażka po niezwykle zaciętym pojedynku – ostatecznie zadecydowały kopy Ugo Seunesa w końcówce);
• Lyon OU – US Montauban 73:12 (prawdziwy ofensywny festiwal Lyonu, którego zawodnicy zdobyli 11 przyłożeń; prawdziwą gwiazdą był Jiuta Wainiqolo, najskuteczniejszy gracz Top 14, który podbił swój licznik zdobywając imponującego hat-tricka już w pierwszych niespełna 10 minutach meczu; swoją drogą, Fidżyjczyk mógł w tym meczu skończyć jeszcze dwie akcje, ale podawał piłkę kolegom);
• Stade Rochelais – Montpellier Hérault 33:43 (kolejny zły dzień Roszelczyków – choć zdobyli tyle samo przyłożeń co goście, problemy z kopami, przy jednoczesnych problemach z dyscypliną i dobrej skuteczności z podstawki Domingo Miottiego, zadecydowały o wygranej gości; szanse La Rochelle na awans do czołowej szóstki maleją);
• RC Toulonnais – ASM Clermont 14:34 (spora niespodzianka w Tulonie – milionerzy z Lazurowego Wybrzeża po zabójczym kwadransie gości przegrywali 0:19 i choć potem odrobili część strat, w drugiej połowie stracili kolejne dwa przyłożenia, które dały Clermont ofensywny punkt bonusowy);
• Stade Français – Stade Toulousain 9:13 (tylko jedno przyłożenie w starciu odradzających się w tym sezonie Paryżan z mocno osłabionymi mistrzami kraju; fajerwerków nie było, punkty padały głównie z kopów, ale napięcie było do końca).
- Nie odbył się mecz USA Perpignan – Section Paloise – we francuskiej Katalonii od początku tygodnia pogoda płatała psikusy i już wtedy padły jedne ze słupów na stadionie USAP. Mecz odwołano z powodu fatalnych prognoz na sobotę i przeniesiono na następny weekend.
- W tabeli na czele i na dole bez zmian, ale walka o miejsca w czołowej szóstce jest bardzo zacięta. Po tym weekendzie wypadły z niej drużyny Stade Français i Tulonu, zastąpione przez Clermont i Racing 92 (po kiepskim początku sezonu obie te drużyny wyraźnie zwyżkują).
- W dwudziestej kolejce Pro D2 najciekawszy pojedynek stoczyły dwie ekipy ze ścisłej czołówki, Provence i Oyonnax. Gospodarze chwilę po przerwie prowadzili już 23:3, ale goście podjęli pogoń i byli bliscy sukcesu – zdobyli 5 przyłożeń, ale zabrakło im jednego punktu i ostatecznie Provence wygrało 35:34. Nie zawodziły inne zespoły z czołowej szóstki – liderujące Vannes bez problemu pokonało 26:0 Carcassonne, Colomiers na wyjeździe wygrało 39:27 z Nevers, Valence Romans zwyciężyło Biarritz 15:9 (wszystkie punkty z karnych, wygrana mimo gry przez ostatnie 20 minut w osłabieniu po czerwonej kartce), a Brive było górą w pojedynku z Agen (18:13; wszystkie punkty zwycięzców z karnych zdobył John Cooney). Poza tym Soyaux Angoulême ograło 23:13 Mont-de-Marsan, Béziers zwyciężyło Grenoble 26:17 (pojedynek Portugalczyków: dla gospodarzy 14 punktów z kopów Samuela Marquesa, dla gości dwa przyłożenia Raffaele Stortiego, dla Grenoble to trzecia porażka z rzędu oznaczająca spadek na jedenaste miejsce w lidze), a Dax wygrało z Aurillac 19:15 (goście w ostatnim kwadransie, po ośmiu jednoczesnych zmianach zaczęli odrabiać 19-puntkową stratę, ale w ostatniej akcji postawili na kop z karnego i bonus defensywny, ale nie walczyli o remis). Na czele tabeli Vannes przed Provence i Colomiers. Ze strefy spadkowej wydostało się Dax, spychając do niej z powrotem Mont-de-Marsan. Strata ostatniego Carcassonne wzrosła do sześciu punktów.
Super Rugby Pacific
Ruszył trzydziesty sezon Super Rugby. Poniekąd jubileuszowy, ale trudno Super Rugby z 1996 porównywać do obecnego – rozpoczęło się z przytupem, potem rosło, a teraz mamy wersję odrobinę kadłubową, choć cieszy obecność drużyn wyspiarskich, których w „lepszych” czasach do tej ligi nie dopuszczano.
- Highlanders – Crusaders 25:23. A zaczęło się od ekscytujących nowozelandzkich derbów w Dunedin. Gospodarze zagrali bez Fabiana Hollanda – wschodząca gwiazda All Blacks doznała w przedsezonowym sparingu tak poważnej kontuzji ramienia, że opuści cały sezon ligowy. Mimo to pokonali znakomitą ekipę gości. Punktowanie zaczął po świetnej akcji Caleb Tangitau, objawienie sprzed roku. Co prawda gospodarze prowadzenie stracili, ale wrócili na nie na początku drugiej połowy po dwóch kolejnych przyłożeniach (drugie z nich – po świetnej, 60-metrowej akcji pełnej offloadów). Potem na boisku pojawił się Will Jordan i za jego sprawą Crusaders zdobyli jednopunktową przewagę. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy – Cameron Millar wykorzystał ponad 45-metrowego karnego w końcówce. Ta wygrana Highlanders to może być mały kroczek w kierunku posady trenera All Blacks dla Jamiego Josepha.
- Poza tym:
• Waratahs – Reds 36:12 (mimo sporych zmian w składzie pewna wygrana ekipy z Sydney, dla której dwa przyłożenia zdobył Max Jorgensen, błysnął także debiutujący w drużynie Clem Halaholo);
• Fijian Drua – Moana Pasifika 26:40 (w wyspiarskich derbach górą Moana mimo utraty przed tym sezonem swojego niekwestionowanego lidera, Ardiego Savei – w Lautoce błysnął hat-trickiem inny trzecioliniowiec, który zastąpił Saveę w roli kapitana drużyny, Miracle Fai’ilagi);
• Blues – Chiefs 15:19 (zacięty pojedynek, w którym Blues zdawali się mieć nieco więcej z gry, ale zawalili końcówkę – najpierw zwycięskie przyłożenie dla gości zdobył Cortez Ratima, a gospodarze w krótkim czasie jaki im pozostał zaliczyli jeszcze żółtą kartkę i stratę w aucie);
• Western Force – Brumbies 24:56 (zaczęło się od 10:0 dla gospodarzy, ale potem mecz obrócił się w drugą stronę; w ponad 35-stopniowym upale goście z Canberry zaliczyli aż 8 przyłożeń).
- Dwie australijskie drużyny na czele tabeli Super Rugby Pacific to niecodzienny widok, ale to w końcu dopiero pierwsza kolejka.
Japan Rugby League One
- W najciekawszym meczu ósmej kolejki Japan Rugby League One ponad 13 tys. widzów oglądało zajmujące odpowiednio czwarte i trzecie miejsce w tabeli ekipy Brave Lupus Tokyo i Kobe Steelers. Górą byli goście, którzy jednak pokonali obrońców mistrzowskiego tytułu tylko jednym punktem, 34:33. Zaczęli od prowadzenia 20:0 po 25 minutach, ale potem gospodarze gonili wynik i od zwycięstwa oddzieliło ich tylko pudło Richiego Mo’ungi z podwyższenia tuż przed końcem meczu. Na prowadzeniu nadal Saitama Wild Knights, którzy zaliczyli ósmą wygraną – 26:20 nad pogrążoną w ogromnym kryzysie drużyną Toyota Verblitz. Drugie miejsce nadal zajmują Spears Funabashi Tokyo-Bay, którzy na wyjeździe ograli Shizuoka BlueRevs 42:19 (graczem meczu wybrano Malcolma Marxa). Poza tym Yokohama Eagles przegrali 31:53 z Black Rams Tokyo, Sagamihara Dynaboars pokonali 44:34 Mie Heat (zadecydowały cztery przyłożenia w ostatnich 20 minutach), a Urayasu D-Rocks ulegli 19:41 Tokyo Sungoliath (tu graczem meczu był Cheslin Kolbe, który dla zwycięzców zdobył 16 punktów, z kolei dla gospodarzy wszystkie trzy przyłożenia zdobył Israel Folau).
Champ
- W siedemnastej kolejce Champ siedemnasta wygrana Ealing Trailfinders, tym razem 46:19 z Hartpury University na wyjeździe. Poza tym: London Scottish ulegli 7:66 Worcester Warriors (dwa przyłożenia Matta Kvesica, niegdyś reprezentanta Anglii o chorwackich korzeniach), Nottingham pokonało Cambridge 21:17, Coventry wygrało z Richmond 48:21, Ampthill przegrało z Chinnor 29:30, Caldy uległo 21:41 Cornish Pirates, a Doncaster Knights wygrali 50:12 z Bedford Blues.
Prem Rugby Cup
- W ósmej kolejce fazy grupowej Prem Rugby Cup prowadzenie stracił w grupie A Gloucester – wyprzedzili go nie tylko Exeter Chiefs, którzy wygrali bezpośredni pojedynek 48:14, ale także Bath po zwycięstwie 33:24 nad Bristol Bears. W grupie B Harlequins przegrali 24:40 z Northampton Saints (zdecydowało ostatnie pół godziny, które goście wygrali dzięki czterem przyłożeniom 24:0), a na prowadzeniu umocnili się Leicester Tigers po wyjazdowej wygranej 31:26 nad Saracens – wyrwanej w ostatnich minutach, gdy na boisku brakowało aż trzech graczy (w efekcie Saints zepchnęli londyńczyków z drugiego miejsca).
Grzegorz Bednarczyk
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]