Dwie polskie drużyny znalazły się w finale 42. edycji Copenhagen 7s. Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk i Legia Warszawa wygrały wszystkie spotkania prowadzące do decydującego meczu i dopiero w finale jedna z nich musiała zaznać porażki. Biało-Zielone zwyciężyły 20:7, obroniły trofeum zdobyte przed rokiem i odniosły ósmy triumf w historii swoich startów w kopenhaskim turnieju. Legia, aktualny mistrz Polski, wróciła z Danii ze srebrnym medalem po siedmiu zwycięstwach w ośmiu rozegranych spotkaniach.
Copenhagen Sevens należy do najbardziej rozpoznawalnych turniejów Rugby 7 w Skandynawii. Historia imprezy sięga 1982 roku, a tegoroczna, 42. edycja odbyła się 8 i 9 sierpnia. W rywalizacji kobiet wystąpiło 26 drużyn, wśród nich dwa zespoły z Polski - Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk oraz Legia Warszawa.
Już po pierwszym dniu było jasne, że obie polskie ekipy należą do najmocniejszych uczestników turnieju. Zarówno Biało-Zielone, jak i Legia zakończyły sobotę z kompletem czterech zwycięstw i pierwszym miejscem w swoich grupach.
Legia rozpoczęła od 189:0 w trzech meczach
Warszawianki rozpoczęły turniej od trzech bardzo wysokich zwycięstw. Najpierw pokonały szwedzkie Wexiö Ladies 66:0, następnie takim samym wynikiem wygrały z duńskim zespołem Lucyfer's Angels, a w trzecim spotkaniu zwyciężyły Malmö Rugby Club 57:0. Po trzech spotkaniach bilans Legii wynosił więc 189 zdobytych punktów i ani jednego straconego.
Trener Legii Filip Cackowski zwracał jednak uwagę, że Copenhagen 7s miał dla zespołu nie tylko wymiar wynikowy. Warszawianki wykorzystywały turniej również do wprowadzania młodych zawodniczek do seniorskiego rugby. - Wyniki były bardzo wysokie, dziewczyny dobrze grały, było dużo energii. Ogrywaliśmy też nasze młode zawodniczki U18.
Pierwszym znacznie poważniejszym testem było ostatnie sobotnie spotkanie przeciwko angielskim Wombats. Oba zespoły wcześniej wygrały wszystkie swoje mecze. Legia rozpoczęła bardzo dobrze i w pierwszej połowie zdobyła trzy przyłożenia, nie pozwalając rywalkom odpowiedzieć punktami. Po przerwie Angielki wykorzystały kilka błędów warszawskiego zespołu i zmniejszyły straty, ale Legia utrzymała prowadzenie i wygrała 24:14.
- Bardzo trudny, fizyczny mecz, dużo walki. W pierwszej połowie drużyna Legii bardzo dobrze grała. W drugiej wdarło się trochę bałaganu, doświadczone, dobre technicznie Angielki zaczęły to wykorzystywać, ale finalnie nie daliśmy sobie odebrać prowadzenia - podsumowywał Cackowski. Legia wygrała grupę B z kompletem czterech zwycięstw i bilansem 213:14.
Biało-Zielone również bez porażki
Równie skutecznie pierwszy dzień zakończyły Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk. Gdańszczanki rywalizowały w grupie A z Wombsquad, CSR/Exiles, Hammarby Ladies i West Coast Gremlins. Obrończynie tytułu wygrały wszystkie cztery spotkania. Ich bilans po sobocie wynosił 185:7, co również dało im pierwsze miejsce w grupie i awans do niedzielnej części Cup.
Dla gdańskiego zespołu, podobnie jak dla Legii, turniej był okazją do pracy nad grą i stopniowego wprowadzania młodszych zawodniczek. Julia Druzgała podkreślała po pierwszym dniu, że wynik był istotny, ale nie stanowił jedynego celu wyjazdu. - Copenhagen Sevens to dla nas świetna okazja, żeby przećwiczyć wszystkie zagrywki i elementy gry, na których szczególnie zależy nam w tym sezonie. Z meczu na mecz staramy się eliminować błędy, poprawiać naszą grę i rozwijać zarówno w obronie, jak i w ataku.
W składzie Biało-Zielonych znalazły się również zawodniczki rozpoczynające dopiero rywalizację na poziomie seniorek. - Razem z nami są również nasze juniorki, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z seniorską drużyną. Mamy w zespole sporo nowych twarzy, dlatego ten turniej jest bardzo dobrym momentem na zgranie się i zdobycie cennego doświadczenia - mówiła Druzgała.
Niedziela - tylko zwycięzca grupy gra dalej o Cup
Po sobotniej fazie grupowej najlepsze zespoły zostały podzielone na cztery trzyzespołowe grupy Cup. Stawka była znacznie większa niż dzień wcześniej - do półfinału awansował wyłącznie zwycięzca każdej grupy.
Legia trafiła na West Coast Gremlins i Richmond Women. Warszawianki nie pozostawiły rywalkom większych szans. Najpierw pokonały West Coast Gremlins 33:0, a godzinę później wygrały z angielskim Richmond 31:0.
Po sześciu rozegranych meczach Legia miała sześć zwycięstw, a w pięciu spotkaniach kończyła bez straty choćby jednego punktu. - Dobra gra w obronie, dużo poświęcenia, dużo walki, szybka gra ręką i szukanie przestrzeni spowodowały, że meldujemy się w półfinale - oceniał Filip Cackowski. Legia wygrała swoją grupę Cup z bilansem 64:0.
Gdańsk również w najlepszej czwórce
Biało-Zielone w drugiej fazie zmierzyły się ze Speed Ladies oraz Try Babes. Gdański zespół ponownie wygrał oba spotkania, kończąc grupę z bilansem 75:28 i sześcioma punktami.
Druzgała zaznaczała, że zespół starał się przede wszystkim wdrożyć wnioski z pierwszego dnia. - Starałyśmy się realizować założenia, o których rozmawiałyśmy po pierwszym dniu, poprawiać nasze błędy i jeszcze bardziej skupić się na obronie, bo właśnie na tym elemencie bardzo zależało nam podczas tego turnieju. Po sześciu spotkaniach obie polskie drużyny pozostawały zatem niepokonane i znajdowały się w najlepszej czwórce Copenhagen 7s.
Legia lepsza od Tabusoro Angels
W półfinale Legia zmierzyła się z Tabusoro Angels International, międzynarodowym zespołem dobrze znanym warszawiankom z wcześniejszych startów w Kopenhadze. Obie drużyny rywalizowały ze sobą w poprzednich edycjach turnieju, a trener Legii przed spotkaniem przypominał zarówno wcześniejszy przegrany finał, jak i ubiegłoroczny wyrównany mecz wygrany przez warszawianki.
Tym razem Legia bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie. Do przerwy prowadziła 21:0. W drugiej połowie rywalki odpowiedziały punktami, ale awans warszawianek nie był zagrożony. Oficjalny wynik półfinału - Legia Rugby 28:12 Tabusoro Angels Intl. Było to siódme kolejne zwycięstwo mistrzyń Polski w turnieju.
Biało-Zielone potrzebowały złotego przyłożenia
Znacznie bardziej dramatyczny przebieg miał drugi półfinał. Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk zmierzyły się z Wombats. Po regulaminowym czasie gry był remis 22:22, dlatego o awansie do finału zdecydowało złote przyłożenie. Pierwsze punkty w dogrywce zdobyły gdańszczanki, wygrywając 27:22.
- To spotkanie było zdecydowanie bardziej emocjonujące. Po dwóch połowach był remis, więc musiałyśmy rozstrzygnąć mecz poprzez złote przyłożenie. Na szczęście udało nam się zdobyć punkty i tym samym awansowałyśmy do finału - relacjonowała Julia Druzgała. W tym momencie stało się jasne, że dwa pierwsze miejsca Copenhagen 7s 2026 pojadą do Polski.
Polski finał
W finale spotkały się drużyny, które doskonale znają się z krajowych rozgrywek. Legia przystępowała do spotkania jako aktualny mistrz Polski, natomiast Biało-Zielone jako obrończynie kopenhaskiego trofeum. W sezonie 2025/2026 to warszawianki wielokrotnie okazywały się lepsze w bezpośrednich pojedynkach w mistrzostwach Polski. W Danii gdańszczanki odwróciły tę serię.
Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk wygrały finał 20:7
Punkty dla zwycięskiego zespołu zdobyły: Patrycja Zawadzka 10, Julia Druzgała 5, Maja Krupa 5
Biało-Zielone zakończyły tym samym turniej z kompletem ośmiu zwycięstw w ośmiu meczach i po raz drugi z rzędu zdobyły Copenhagen Sevens. Według klubowego podsumowania był to ósmy triumf gdańskiej drużyny w tym turnieju. - Mecze z Legią zawsze dostarczają sporo emocji i dzisiaj również ich nie zabrakło. Ostatecznie wygrałyśmy 20:7 i tym samym zakończyłyśmy turniej zwycięstwem - mówiła Druzgała.
Zawodniczka podkreślała jednak, że rezultat w Kopenhadze ma być przede wszystkim punktem wyjścia do dalszej pracy. - Cały czas budujemy nową ekipę. Mamy w drużynie dużo młodych dziewczyn, które dopiero przeszły z juniorek i grają swój pierwszy sezon w seniorkach. Dlatego patrzymy na ten turniej przede wszystkim długofalowo. Był to dla nas bardzo dobry turniej szkoleniowy, który pokazał nam, nad czym jeszcze musimy pracować i na czym powinnyśmy się skupić w kolejnych tygodniach.
Druzgała szczególnie doceniła postawę zespołu w finale. - W finale pokazałyśmy charakter, walczyłyśmy do końca i przede wszystkim grałyśmy całym sercem. Jestem naprawdę dumna z naszej drużyny i bardzo się cieszę, że mogłyśmy zakończyć ten turniej właśnie w taki sposób.
Bilans dwóch polskich drużyn
Przed finałem obie polskie ekipy miały identyczny bilans - siedem meczów i siedem zwycięstw.
Legia zakończyła zawody z siedmioma wygranymi i jedną porażką. Warszawianki zdobyły w ośmiu spotkaniach 312 punktów, tracąc 46.
Biało-Zielone wygrały wszystkie osiem spotkań. Ich końcowy bilans punktowy wyniósł 307:64.
W praktyce oznacza to, że spośród piętnastu spotkań rozegranych przez polskie drużyny z zagranicznymi przeciwnikami w całym turnieju nie przegrały ani jednego. Jedyna porażka którejkolwiek z polskich ekip nastąpiła dopiero w bezpośrednim finale Legii z Biało-Zielonymi.
Legia Warszawa - komplet wyników
Pierwsza faza grupowa
Legia Rugby - Wexiö Ladies 66:0
Legia Rugby - Lucyfer's Angels 66:0
Malmö Rugby Club - Legia Rugby 0:57
Wombats - Legia Rugby 14:24
1. miejsce w grupie - 4 zwycięstwa, bilans 213:14
Cup - faza grupowa
West Coast Gremlins - Legia Rugby 0:33
Legia Rugby - Richmond Women 31:0
1. miejsce w grupie - 2 zwycięstwa, bilans 64:0
Półfinał
Legia Rugby - Tabusoro Angels Intl. 28:12
Finał
Legia Rugby - Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk 7:20
Łącznie: 8 meczów, 7 zwycięstw, 1 porażka, punkty 312:46.
Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk - droga do zwycięstwa
Pierwsza faza grupowa
Rywalki: Wombsquad, CSR/Exiles, Hammarby Ladies, West Coast Gremlins.
4 mecze - 4 zwycięstwa, bilans 185:7, 1. miejsce w grupie.
Cup - faza grupowa
Rywalki: Speed Ladies, Try Babes.
2 mecze - 2 zwycięstwa, bilans 75:28, 1. miejsce w grupie.
Półfinał
Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk - Wombats 27:22 po złotym przyłożeniu
Finał
Energa Biało-Zielone Ladies Gdańsk - Legia Rugby 20:7
Łącznie: 8 meczów, 8 zwycięstw, punkty 307:64.
Mocny sygnał polskiego rugby klubowego
Copenhagen 7s zakończyło się wynikiem szczególnym z perspektywy polskiego kobiecego rugby. W turnieju z udziałem 26 zespołów dwie polskie drużyny dotarły do finału, eliminując po drodze rywalki ze Skandynawii, Anglii oraz międzynarodowe składy turniejowe. Zarówno Biało-Zielone, jak i Legia przyjechały jednocześnie do Kopenhagi ze stosunkowo młodymi zawodniczkami i traktowały zawody jako ważny element przygotowań do kolejnego sezonu.
Dla Gdańska weekend zakończył się obroną tytułu i ósmym zwycięstwem w Copenhagen Sevens. Dla Legii - pierwszym finałem dużego międzynarodowego turnieju po zdobyciu mistrzostwa Polski i bilansem siedmiu zwycięstw w ośmiu meczach. Najważniejszy z perspektywy całego polskiego rugby pozostaje jednak wspólny rezultat - pierwsze i drugie miejsce w międzynarodowej stawce oraz polski finał Copenhagen 7s 2026.
Tekst: Bartosz Piątkowski
Zdjęcie: Daniel Storch