05/01/2026

Top 14
Pierwsza kolejka rundy rewanżowej w fazie zasadniczej Top 14 zaczęła się od dwóch niespodzianek – porażek drużyn będących na czele ligowej tabeli.
- USA Perpignan – Stade Toulousain 40:37. Obrońcy tytułu z Tuluzy pojechali do Perpignan w mocno rezerwowym składzie, ale ich przeciwnikiem była ostatnia drużyna ligi, więc mało kto spodziewał się tu wyniku innego niż wygrana gości. I pierwsza połowa wskazywała na to, że oczekiwaniom stanie się zadość – co prawda to Katalończycy lepiej weszli w spotkanie i po 10 minutach prowadzili 11:0, jednak Tuluza odpowiedziała trzema przyłożeniami i na przerwę do szatni schodziła z 10-punktową przewagą. W drugiej połowie utrzymywała przewagę, na 10 minut przed końcem miała jeszcze o 11 punktów więcej od gospodarzy, ale wtedy zdarzyła się katastrofa – gospodarze zagrali ostatnie 10 minut spotkania tak jak pierwsze, zdobywając w nich dwa przyłożenia z podwyższeniami, i wyrwali nieprawdopodobną wygraną. Odnieśli w ten sposób dopiero swoje drugie zwycięstwo w sezonie, a ta wygrana oznacza dla nich opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli, zajmowanego nieprzerwanie niemal od początku sezonu.
- Poza tym:
• Lyon OU – Section Paloise 22:17 (druga niespodzianka i druga porażka ekipy z samego topu tabeli – kiepsko radzący sobie dotąd Lyon, po serii pięciu porażek i mimo kontuzji Léo Berdeu na samym początku meczu, zasłużenie pokonał wicelidera);
• US Montauban – ASM Clermont 19:34 (pierwsza połowa, wygrana przez gości 17:0 po trzech przyłożeniach, zdecydowała o losach meczu; po przerwie, choć beniaminek kilka razy zmniejszał stratę, goście za każdym razem znowu odskakiwali i utrzymali nie tylko zwycięstwo, ale i dodatkowy punkt za wygraną różnicą trzech przyłożeń);
• Montpellier Hérault – Aviron Bayonnais 62:22 (zanim Baskowie zdobyli swoje pierwsze przyłożenie pod koniec pierwszej połowy, przegrywali już 27:3; zwracają uwagę hat-trick Christophera Tolofuy i 22 punkty Domingo Miottiego, który do ośmiu kopów dorzucił jedno z dziewięciu przyłożeń swojej drużyny);
• Stade Français – Castres Olympique 33:15 (po dobrym początku meczu pewne zwycięstwo paryżan; goście zaczęli się odgryzać dopiero w końcówce, ale i gospodarze nie zasypiali gruszek w popiele – gdy tuż przed końcem wydawało się, że stracili ofensywny punkt bonusowy, wyprowadzili jeszcze jedną błyskawiczną akcję i go odzyskali);
• Union Bordeaux-Bègles – Racing 92 62:20 (pierwsze 50 minut meczu wyrównane – paryżanie prowadzili po przyłożeniu zdobytym po wyjściu z szatni 20:15; a potem rozjechał ich akwitański walec – w ostatniej półgodzinie wicemistrzowie Francji zdobyli aż siedem przyłożeń; spory udział w tym imponującym zakończeniu meczu mieli rezerwowi gracze ataku gospodarzy – Nicolas Depoortère i Louis Bielle-Biarrey zaliczyli po dwa przyłożenia w tej fazie gry, swój dublet dopełnił też Damian Penaud);
• Stade Rochelais – RC Toulonnais 66:0 (miał być szlagier kolejki, tymczasem grający rezerwami trzeci w lidze Tulon nadział się na roszelczyków pragnących zmazać plamę sprzed tygodnia; gospodarze nie dali gościom żadnych szans, zaaplikowali im 10 przyłożeń – punktowali m.in. znakomici Nolann Le Garrec, Dawit Niniaszwili czy Levani Botia; swoje pierwsze przyłożenie w Top 14 zaliczył Rosjanin Kiryll Fraindt, ściągnięty latem z Jeniseju-STM).
- Tuluza i Pau mimo porażek pozostały na czele tabeli i nawet dzięki puntom bonusowym powiększyły przewagę nad rywalami – wszak przegrał także trzeci Tulon, z którym zrównały się punktami Stade Français i Bordeaux. Solidne awanse odnotowały Montpellier, La Rochelle i Clermont. A na dnie tabeli znalazło się Montauban.

United Rugby Championship
W URC dziewiąta kolejka – nie tylko świąteczna (z tradycyjnymi noworocznymi starciami w Walii), ale także znowu derbowa i na dodatek oznaczająca półmetek fazy zasadniczej. No, niemal, bo zostały jeszcze cztery mecze zaległe.
- Ulster – Munster 28:3. W ekipie przyjezdnych brakło w Belfaście m.in. Jacka Crowley’a i Tadhga Beirne’a, ale mimo to rozmiar ich porażki jest zaskakujący – a Ulster wygrał nie tylko wysoko, ale i absolutnie zasłużenie, dominując w całym spotkaniu. Co prawda pierwsza połowa meczu na wysoki wynik nie wskazywała – nie padło żadne przyłożenie, a Belfastczycy prowadzili po wymianie karnych zaledwie 6:3 (nie pomagała mokra piłka przy padającym śniegu z deszczem). Drugą połowę (gdy pogoda była łaskawsza, przynajmniej przez pewien czas) zaczęli od kolejnej trójki z karnego Nathana Doaka, ale potem wreszcie zaczęli zamieniać przewagę na przyłożenia – w krótkim czasie zdobyli dwa, potem dorzucili trzecie i do pełni szczęścia zabrakło im tylko czwartego. A Munster nie tylko przegrał, ale i stracił kilku graczy z kontuzjami. A Ulster dzięki temu zwycięstwo wyprzedził swoich rywali w ligowej tabeli.
- Stormers – Bulls 13:8. Na drugi hit kolejki zapowiadał się derbowy pojedynek w Kapsztadzie – cóż, walki nie brakło, ale z fajerwerkami było dość skromnie. Na pierwsze punkty kibice czekali pół godziny, doświadczając błędów po obu stronach, młynów, analiz TMO. Pierwsze przyłożenie zdobył dla gości Handré Pollard oszukując rywali, ale jeszcze przed przerwą to gospodarze wyszli na prowadzenie wykorzystując m.in. osłabienie gości po żółtej kartce. Na początku drugiej połowy Pollard wyrównał po karnym i remis utrzymywał się do niemal ostatniej chwili, gdy Stormers zdobyli decydujące przyłożenie. Licznik karnych sięgał po obu stronach kilkunastu, ale Pollard miał kiepski dzień z podstawki (skuteczność 1/4), natomiast Stormers po prostu nie kopali. Zresztą, nie tylko Pollard zawiódł, nie zachwycił także jego vis-à-vis, Sacha Feinberg-Mngomezulu.
- Poza tym:
• Dragons – Scarlets 28:5 (prawdziwe święto w Newporcie w Nowy Rok: Dragons wygrali drugi raz w sezonie; do przerwy prowadzili tylko 7:5, ale zaraz po niej 20-minutową czerwoną kartkę zobaczył wspieracz gości Max Douglas i w ciągu paru chwil Dragons zaliczyli dwa przyłożenia, a pod koniec meczu zdobyli na dodatek jeszcze jedno, które dało im punkt bonusowy);
• Ospreys – Cardiff 33:22 (wbrew wynikowi zdecydowane i bardzo pewne zwycięstwo gospodarzy, drugie w świątecznym okresie; co prawda na ich pierwsze przyłożenie odpowiedział tym samym Josh Adams, ale potem bardzo długo tylko oni punktowali i na 10 minut przed końcem wyszli na prowadzenie 33:7; w samej końcówce stracili koncentrację i trzy przyłożenia, które stołecznej ekipie dały przynajmniej punkt bonusowy);
• Sharks – Lions 22:23 (zaczęło się od 0:15 po zaledwie 10 minutach; potem Sharks zaczęli odrabiać straty, tuż przed przerwą zredukowali dystans do jednego oczka, a dzięki czwartemu przyłożeniu po przerwie wyszli nawet na prowadzenie; Lions walczyli jednak do końca i piątką niedawnej gwiazdy reprezentacji RPA U20 Hasseima Peada po efektownym przełamaniu w doliczonym czasie gry wyszarpali wygraną; w wyjściowym składzie przegranej drużyny – dwunastu Springboków, zawiódł m.in. Jaden Hendrikse, który miał kiepską skuteczność z podstawki);
• Leinster – Connacht 52:17 (Leinster już po niespełna 10 minutach prowadził 14:0, ale nieoczekiwanie goście z Galway zaczęli się odgryzać i nie tylko zniwelowali stratę, ale tuż przed przerwą wyszli na prowadzenie; stracili je jeszcze przed zejściem do szatni po przyłożeniu świetnego w sobotę Sama Prendergasta, a w drugiej połowie Leinster nie dał rywalom już żadnych szans i dorzucił do swojego dorobku pięć przyłożeń – pierwszy raz w irlandzkich „interpros” w tym sezonie przekroczył 50 punktów);
• Benetton Treviso –Edinburgh 14:15 (jeden z dwóch niederbowych pojedynków w ten weekend trzymał w napięciu do końca, a Szkoci po dwóch derbowych porażkach wreszcie odbili się i zwyciężyli w trudnym, wyjazdowym pojedynku – prowadzili 15:0 po 50 minutach, a choć w krótkim czasie gospodarze zniwelowali większość strat, nie zdołali postawić kropki nad i);
• Glasgow Warriors – Zebre Parma 45:10 (drugi szkocko-włoski pojedynek zdecydowanie na konto Szkotów, którzy zdobyli 7 przyłożeń, z czego 3 w końcówce; w drugiej połowie jako zmiennik na boisko wszedł Duncan Weir, który tym meczem kończył karierę – i uświetnił ten moment przyłożeniem i trzema podwyższeniami).
- W tabeli wciąż na czele Stormers, ale na drugie miejsce kosztem Munsteru wskoczyli Glasgow Warriors. Ekipa z Irlandii spadła aż na szóste miejsce, wyprzedzona także m.in. przez rodaków z Ulsteru i Leinsteru. Reszta stawki mocno odstaje od czołowej szóstki – szósty Munster od siódmych Lions dzieli 9 punktów. W dolnej połówce tabeli drugi tydzień z rzędu znaczący awans odnotowali Ospreys.

Prem
Także dziewiąta kolejka i także półmetek fazy zasadniczej w angielskiej Prem.
- Bath – Exeter Chiefs 33:26. Przed sezonem pewnie mało kto się spodziewał, że starcie tych drużyn będzie mogło uchodzić za szlagier ligowej kolejki – jednak ekipa z Exeter po fatalnym sezonie przed rokiem, teraz się odrodziła i przystępowała do meczu jako wicelider tabeli, sklasyfikowany o miejsce wyżej niż gospodarze. Jednak tym razem nie udało się Chiefs sięgnąć po zwycięstwo. Bath zanotowało zabójczy początek spotkania – po 20-minutowej czerwonej karce młodego Campbella Ridla obejrzanej już w drugiej minucie meczu, w okresie gry w przewadze zdobyli aż cztery przyłożenia i prowadzili 26:0 (m.in. dzięki pierwszemu przyłożeniu Santiago Carrerasa dla klubu). Ale gdy Chiefs z powrotem byli w piętnastkę, sytuacja się zmieniła. Bath przestało punktować, a Exeterczycy zaczęli odrabiać straty. I to skutecznie – w 72. minucie doprowadzili do remisu 26:26. Ostatnie słowo należało jednak dla gospodarzy, którzy przebudzili się z 70-minutowego snu i na koniec meczu zdobyli zwycięskie 7 punktów po 38-fazowej akcji. Chiefs musieli zadowolić się dwoma punktami bonusowymi, ale ich powrót do meczu był naprawdę imponujący. Znakomicie podsumował to dyrektor rugby Exeter Chiefs, Rob Baxter, który stwierdził, że to było jak oglądanie „Wielkiej ucieczki”…
- Poza tym:
• Bristol Bears – Sale Sharks 19:17 (zacięte spotkanie, w którym Manchesterczycy prowadzili na pół godziny przed końcem 17:7, m.in. dzięki wysiłkom Raffiego Quirke’a, który znów z konieczności musiał przesunąć się na skrzydło; ale Bears wyszarpali zwycięstwo, w czym mogła im czerwona kartka jednego z rywali; to czwarta wygrana Bristolczyków z rzędu);
• Newcastle Red Bulls – Gloucester 25:19 (pierwszej wygranej w tym sezonie ligowym doczekali się kibice ekipy z Newcastle – w starciu z przedostatnią ekipą ligowej tabeli Red Bulls po kwadransie prowadzili 12:0, a chwilę po przerwie już 22:5; paradoksalnie, gdy wtedy 20-minutową czerwoną kartkę zobaczył skrzydłowy Gloucesteru Ollie Thorley, gospodarze zdobyli już tylko 3 punkty z karnego, a goście zaczęli odrabiać straty – wysiłek dał im jednak tylko bonus defensywny);
• Northampton Saints – Harlequins 66:21 (liderzy ligowej tabeli nie dali żadnych szans londyńczykom – co prawda goście na samym początku zdobyli pierwsze przyłożenie, ale gospodarze po kwadransie wyrównali, a potem zaczęli punktować raz za razem; swój licznik zatrzymali na dziesięciu przyłożeniach, Alex Coles zaliczył hat-tricka, dublety ustrzelili Danilo Fischetti i Edoardo Todaro, Fin Smith uzbierał 21 punktów, znowu błyszczał też George Hendy; trzecia z rzędu wysoka porażka Quins na pewno boli ich kibiców);
• Leicester Tigers – Saracens 36:28 (pojedynek dwóch wielkich marek, sąsiadujących ze sobą w tabeli, poszedł na konto Tigers; już do przerwy było tutaj 26:7 i choć w drugiej połowie Saracens zaczęli odrabiać straty, na dystans 8 punktów zbliżyli się dopiero na 2 minuty przed końcem – w drugiej połowie jedyne przyłożenie dla Tigers zdobył świetny Adam Radwan i gospodarze zapewnili sobie wygraną).
- Bardzo skromne zmiany w ligowej tabeli – jedynie Bath wyprzedziło Exeter Chiefs (zamiana drugiego z trzecim miejscem). Saracens znów stracili ciut dystansu do czołówki, Harlequins i Gloucester chyba już straciły realne szanse na play-off, a Newcastle Red Bulls mimo pierwszej wygranej wciąż na ostatnim miejscu.
- Półmetek także i w Champ, ale tu rozegrano już trzynastą kolejkę spotkań. Zaczęła się w Nowy Rok od wygranej Coventry nad Cornish Pirates 41:26, w sobotę natomiast rozegrano resztę spotkań, w tym hit kolejki, w którym starły się drużyny Ealing Traiflinders i Worcester Warriors. Emocji w nim nie brakło, niepokonani dotąd gospodarze zwyciężyli zaledwie jednym punktem, 34:33, a goście byli bliscy odebrania im tej wygranej – ich kop z karnego pod koniec meczu trafił w słupek. Poza tym Ampthill pokonał Nottingham 36:27, Doncaster Knights uległo 27:28 Caldy, Hartpury University zwyciężył 42:22 Cambridge, a Richmond przegrał z London Scottish 26:27. Nie odbył się mecz Chinnor z Bedford Blues – odwołany ku żalowi gospodarzy, spodziewających się rekordowej frekwencji. W tabeli Trailfinders mają już 13 punktów przewagi nad Blues i 17 nad Warriors. Na ostatnim miejscu Cambridge, wciąż bez wygranej.

Grzegorz Bednarczyk

Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]

Rugby TAG

Ostatnie wyniki

Awenta Pogoń Siedlce
50 12
Drew Pal 2 RC Lechia Gdańsk
Energa Ogniwo Sopot
- 00:00
KS Budowlani WizjaMed Łódź
ORLEN Orkan Sochaczew
- 00:00
PGE Edach Budowlani Lublin
Life Style Catering RC Arka Gdynia
- 00:00
RzKS Juvenia Kraków
AZS AWF Warszawa
- 00:00
Budmex Rugby Białystok

Ekstraliga Rugby 2025/2026

1 Awenta Pogoń Siedlce 8 33
2 Energa Ogniwo Sopot 7 30
3 ORLEN Orkan Sochaczew 7 29
4 Life Style Catering RC Arka Gdynia 7 20
5 PGE Edach Budowlani Lublin 7 18
6 KS Budowlani WizjaMed Łódź 7 16
7 RzKS Juvenia Kraków 7 13
8 Drew Pal 2 RC Lechia Gdańsk 8 7
9 Budmex Rugby Białystok 7 4
10 AZS AWF Warszawa 7 3
# Polskie Rugby # Polski Związek Rugby

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Aby dowiedizeć się więcej jak zmienić ustawienia dotyczące cookies w Twojej przeglądarce internetowej przejdź pod adres.