Pro D2
- Ruszyły rozgrywki drugiej ligi francuskiej, Pro D2. W pierwszej kolejce najciekawiej zapowiadało się starcie Brive, które w poprzednim sezonie było bliskie powrotu na najwyższy szczebel rozgrywek, ze spadkowiczem z Top 14, Vannes. I było ciekawie, a skończyło się remisem 30:30. Dla Brive pierwsze dwa przyłożenia w meczu zdobył w swoim debiucie w biało-czarnych barwach John Cooney (w sumie 20 punktów w meczu), ale rywale mimo osłabienia po czerwonej kartce i straty 17 punktów po półgodzinie wyszli na prowadzenie, i Brive ratowało remis siedmiopunktową akcją w końcówce, wykorzystując szczęśliwe odbicie piłki. Obie drużyny potwierdziły swój status kandydatów do awansu. W innym ciekawym pojedynku Oyonnax (spadkowicz sprzed roku) grało z Grenoble (które w ubiegłym sezonie wygrało sezon zasadniczy, a mimo to nie zdołało awansować) i uległo 28:30. Emocji było sporo, a walka trwała do końca – szalę zwycięstwa na rzecz Grenoble przechylił karny Romaina Trouilloud z 55 m w doliczonym czasie gry.
- Poza tym Biarritz pokonało Béziers 55:36 (przegranym nie pomogły 24 punkty Portugalczyka Samuela Marquesa; po wyrównanej pierwszej połowie, drugą gospodarze wyraźnie wygrali, a po przyłożeniu w doliczonym czasie gry na dodatek zgarnęli bonus ofensywny), Soyaux Angoulême pokonało 28:25 Provence (udany rewanż gospodarzy za przegrany ćwierćfinał z poprzedniego sezonu, wygrana wbrew pozorom pewna – na trzy minut przed końcem mieli przewagę 15 punktów, a finisz Prowansalczyków przyszedł za późno aby wywalczyć coś więcej niż bonus defensywny), Aurillac pewnie wygrało z beniaminkiem z Carcassonne 41:10 (dobry start gospodarzy, którzy w poprzednim sezonie ratowali się przed spadkiem w barażu), Mont-de-Marsan przegrało 20:24 z Colomiers (zacięte spotkanie, w którym różnicę zrobiło 14 punktów z kopów Valentina Delpy’ego), Nevers pogromiło Agen 54:17 (hat-trick młynarza Efitusiego Ma’afu), a Valence Romans wygrało 36:23 z Dax (gości boli nie tylko porażka, ale także karne odjęcie 5 punktów za nieprawidłowości finansowe – ta decyzja jednak nie jest jeszcze ostateczna, a klub zamierza się odwoływać).
Australijskie Ligi Stanowe
- W Australii ligowe finały rozegrano w aż pięciu stanach, w tym tych najbardziej rugbowych. W Shute Shield w Nowej Południowej Walii swój drugi tytuł w historii zdobyli Warringah Rats, którzy pokonali broniącą mistrzostwa ekipę Eastern Suburbs 37:24, rewanżując się w ten sposób za dwie porażki z rundy zasadniczej (Easts skończyli ją na pierwszym, a Rats na drugim miejscu). Jeszcze parę minut przed końcem drużyny dzieliły zaledwie 3 punkty, ale w ostatnich chwilach meczu Rats zdobyli dwa przyłożenia, które przesądziły o ich zwycięstwie. Z kolei w Queenslandzie zakończono rozgrywki o Hospital Challenge Cup – tu zwyciężyła ekipa Bond University Bull Sharks, która wystartowała do fazy play-off z zaledwie czwartego miejsca. W finale pokonała 27:25 broniących tytułu i najlepszych w sezonie zasadniczym Brothers. Dla zwycięzców to dopiero drugi taki triumf w historii – poprzedni odnieśli w 2004, jeszcze jako Gold Coast Breakers.
- Poza tym w regionie stołecznym po John I Dent Cup po raz pierwszy w historii sięgnęła ekipa Uni-North Owls, która w finale pokonała Tuggeranong Vikings 29:19 (dla „Wikingów” to trzecia porażka w finale z rzędu, każda z innym przeciwnikiem). Pierwszy puchar postawili w gablocie także gracze Wanneroo, którzy zwyciężyli rozgrywki Premier Grade w Australii Zachodniej – zwyciężając w finale Palmyrę 55:31. W stanie Wiktoria zmagania o Dewar Shield wygrała broniąca tytułu drużyna Power House, która w decydującym meczu zwyciężyła Harlequins (tych melbourne’skich) 45:29.
NPC
- W piątej kolejce nowozelandzkiego NPC piąte zwycięstwo odniosło Canterbury – pokonało 53:14 Manawatū, ale wygraną okupiło kontuzją kapitana, Cullena Grace’a. Czwarte wygrane odniosły dwie drużyny zajmujące miejsca bezpośrednio za Canterbury – Taranaki na wyjeździe ograło 43:22 Counties Manukau (choć do przerwy przegrywało jednym punktem; 18 punktów Josha Jacomba, którego przyłożenie zaczęło świetną drugą połowę gości), a Tasman pokonało 31:27 Otago (choć też do przerwy przegrywało, a zwycięskie przyłożenie zdobyło w ostatniej akcji meczu). Poza tym North Harbour uległo 7:19 Bay of Plenty, Northland zwyciężyło drugi raz z rzędu, tym razem 27:22 Hawke’s Bay, broniące tytułu Wellington pokonało 36:17 Auckland (które wciąż pozostaje bez zwycięstwa), a na koniec rundy sensacyjnie Waikato przegrało z Southlandem 10:25, tracąc przy tym na rzecz rywali Rainfurly Shiled (na którego ponowne zdobycie Southland czekał od 14 lat).
Currie Cup
- W Currie Cup rozegrano szósta i zarazem przedostatnią kolejkę fazy ligowej. Ważny krok do awansu postawiły ekipy Griquas (piąta wygrana w sezonie, tym razem wyjazdowe 40:10 z Cheetahs, którzy mimo to pozostali w czołowej czwórce) i Bulls (którzy rozgromili 44:5 Bulls, grzebiąc przy okazji ich ostatnie nadzieje na awans). Druga z rzędu wygrana niewiele pomogła broniącym tytułu Sharks – mimo zwycięstwa 33:31 (po karnym w ostatniej akcji, wykonanym przez Siyę Masuku z 50 m) nad wiceliderem tabeli, Boland Cavaliers, pozostali bez szans na awans. Natomiast Pumas zachowali szansę na kwalifikację (są na piątym miejscu, tracąc punkt do Cheetahs) po bonusowej wygranej 39:13 nad Western Province (kapsztadczycy z kompletem porażek na ostatnim miejscu w tabeli).
Liga de Rugby
- W rumuńskiej Liga de Rugby będziemy mieć w finale powtórkę z ubiegłego roku. Jednak emocji było sporo, a oba półfinały skończyły się różnicą zaledwie jednego punktu. W pierwszym broniąca tytułu Timișoara pokonała Steauę Bukareszt 23:22 – w końcówce ekipa z Banatu grała w czternastkę, a Steaua miała karnego, którego jednak zamiast na słupy kopnęła w aut, a ten przegrała. W drugim Dinamo Bukareszt uległo drużynie Știința Baia Mare 27:28. Stołeczna drużyna prowadziła już 17:3, ale jeszcze przed przerwą goście zredukowali stratę do dwóch oczek, a po przerwie wyszli na prowadzenie zdobywając 19 kolejnych punktów. W ostatnich minutach punkty padały głównie z karnych, a drużyny kilka razy zmieniały się na prowadzeniu – w finałowej akcji Dinamo mocno zaatakowało, ale jej gracz został wyciągnięty w aut jakieś 3 m od linii bramkowej.
Supersevens
- W trzecim (i zarazem ostatnim) turnieju kwalifikacyjnym w Supersevens, czyli siódemkowych mistrzostwach Francji, wreszcie ktoś przełamał dominację Monaco. Tym razem na najwyższym stopniu podium stanęła ekipa Bordeaux z Marcosem Monetą w składzie, która w finale pokonała zwycięzców dwóch poprzednich zmagań 19:14. Trzecie miejsce zajęli broniący tytułu francuscy Barbarians po wygranej nad Perpignan. Do finału obok Monaco i Bordeaux awansowały ekipy Barbarians, Montpellier, Tulon, Pau (mimo przewagi własnego obiektu, w tym turnieju przegrało już w ćwierćfinale), Perpignan i Montauban. Nie załapał się Racing 92, na którego obiekcie będzie rozgrywany w styczniu turniej finałowy. Obok panów tym razem rywalizowało też sześć drużyn żeńskich – tu w finale Bobigny pokonało Tuluzę 17:12.
Grzegorz Bednarczyk
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]