National Provincial Championship
- W drugiej kolejce nowozelandzkiego NPC mieliśmy klasyk w postaci spotkania pomiędzy dwiema potęgami z dwóch nowozelandzkich wysp – w nim Canterbury pokonało Auckland 19:15, choć do przerwy to ekipa z południa prowadziła 8 oczkami. Poza tym Northland pokonał Southland 22:17 (wszystkie trzy przyłożenia zwycięzców zdobył w drugiej połowie rezerwowy młynarz James Mullan), Waikato przegrało z Wellingtonem 24:35 (wyróżnił się dzięki świetnemu przyłożeniu dla zwycięzców Julian Savea), North Harbour uległo Taranaki 24:46 (nie pomógł gospodarzom wracający do ich drużyny Mark Tele’a, natomiast dla gości trzy przyłożenia po maulach zaliczył młynarz Bradley Slater), Tasman ograło Manawatū 49:17 (dwa przyłożenia skrzydłowego, który wrócił z Francji – Leicestera Faingaʻanuku), Counties Manukau przegrały z Bay of Plenty 22:39, a Otago uległo Hawke’s Bay 21:27. Po dwóch kolejkach komplet wygranych mają na koncie Bay of Plenty, Hawke’s Bay, Taranaki i Canterbury. Także cztery drużyny wciąż bez wygranej, a wśród nich m.in. Auckland.
Currie Cup
- W trzeciej kolejce południowoafrykańskiego Currie Cup kontynuowała kiepską passę ekipa Western Force – trzecią kolejną porażkę w trzecim meczu sezonu poniosła w wyjazdowym meczu z Griquas (było 47:17). Podobny bilans mają Sharks, aczkolwiek oni trzecią przegraną odnieśli niecodziennym stosunkiem punktów – przegrali z Cheetahs 5:7 (sporo błędów po obu stronach, tylko po jednym przyłożeniu w każdej połowie). Dla odmiany dopiero po raz pierwszy przegrali Bulls i Lions – Bulls na swoim boisku odnieśli bardzo bolesną porażkę 7:41 z Pumas, a Lions ulegli 10:29 Boland Cavaliers (które w doliczonym czasie gry zapewniło sobie punkt bonusowy). Nie pozostała już zatem żadna niepokonana drużyna, a sytuacja w tabeli jest niecodzienna: sześć drużyn ma na koncie po dwa zwycięstwa i jednej porażce, a odstają od nich Western Force i Sharks, które dotąd tylko przegrywały.
Liga de Rugby
- Po letniej przerwie wróciły do gry drużyny rumuńskiej Liga de Rugby. Na początek rozegrano zaległe spotkanie z wiosny, w którym spotkało się dwóch ostatnich mistrzów kraju – broniąca tytułu SCM Timișoara zmierzyła się z Dinamem Bukareszt i wygrała 32:17. Co prawda Dinamo pozostało wiceliderem ligowej tabeli, a gospodarze spotkania na trzecim miejscu, ale różnica punktowa między nimi zmalała do dwóch oczek. Dinamo straciło szansę na wyjście na prowadzenie – brakuje mu punktu do prowadzącej Științy Baia Mare.
Major League Rugby
- Kolejna fatalna wieść z amerykańskiej Major League Rugby – po tym, jak przed tygodniem straciła dwie drużyny, teraz traci kolejną – uczestniczących w niej zaledwie dwa sezony Miami Sharks, w których mieliśmy spory kontyngent graczy z Ameryki Południowej (pojawiają się spekulacje, że ten sam właściciel będzie chciał się włączyć do rozgrywek Super Rugby Americas). Póki co, informacja jest nieoficjalna – paradoksalnie na oficjalnej stronie ligi najnowsza wiadomość pochodząca sprzed kilku dni dotyczy wyboru dyrektora wykonawczego klubu na działacza ligi sezonu 2025. Na nadchodzący sezon zostaje tylko osiem drużyn - najmniej od pierwszego sezonu z 2017 (a zobaczymy, czy to już koniec złych wieści). Nieciekawie to wygląda dla amerykańskiego rugby.
Super Rugby Pacific
- Z nieoficjalnych doniesień wynika, że budzący kontrowersje format fazy pucharowej Super Rugby Pacific zostanie utrzymany w kolejnym sezonie -nadal sześć najlepszych drużyn zagra w trzech ćwierćfinałach, a do półfinałów awansują zwycięzcy i ten spośród przegranych, który zajął najwyższe miejsce w fazie ligowej. Jedyna zmiana ma dotyczyć rozstawienia tego lucky losera w półfinałach - niezależnie od wyników z fazy ligowej ma być rozstawiony jako czwarty, a więc ani w półfinale, ani w ewentualnym finale nie zagra na swoim boisku.
Grzegorz Bednarczyk
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]