04/05/2026

Champions Cup
W półfinałach europejskich pucharów wygrywali gospodarze. W Champions Cup – po zaciętej walce.

Leinster – RC Toulonnais 29:25. Irlandczycy to stali ostatnio uczestnicy (i zarazem przegrani) finałów Champions Cup (no, rok temu potknęli się właśnie w półfinale). Z kolei Tulon wracał do wielkiej gry po ponad dekadzie przerwy. Sporo uwagi już przed meczem przyciągnęły wybory trenerów na pozycje łączników: w Leinsterze koszulkę z dziesiątką dostał Harry Byrne zamiast Sama Prendergasta, a w Tulonie z dziewiątką zagrał Ben White zamiast Baptiste’a Serina. Cóż, Byrne zawiódł, a i Serin, gdy wszedł z ławki, ożywił grę Tulonu. Mecz zaczął się od pudeł z karnych po obu stronach, ale potem licznik zaczął bić obu drużynom. Pierwsze punkty zaliczył Leinster i Irlandczycy wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca. Było 7:6, po półgodzinie 14:6, ale wtedy przyszedł kiepski moment gospodarzy – dwie żółte kartki, stracone między nimi przyłożenie i gra w trzynastkę przez 10 minut. Jednak Irlandczycy mimo podwójnego osłabienia nie dali się zaskoczyć – przeciwnie, kontrolowali grę, a efektem była żółta kartka po stronie rywali i przyłożenie Leinsteru, które podniosło jego prowadzenie do 11 punktów. Gdy Caelan Doris zdobył czwarte przyłożenie dla gospodarzy, wydawało się, że są już w finale. Tulończycy jednak walczyli, w ostatnich 10 minutach zdobyli dwa przyłożenia, zmniejszyli stratę do czterech oczek i do końca grali o jeszcze jedną piątkę. Sporo kontrowersji wzbudziły pozostawione przez sędziego bez reakcji (czytaj: bez kartek) niebezpieczne kontakty z głowami rywali, zresztą po obu stronach.

Union Bordeaux-Bègles – Bath 38:26. Sporo kibiców zadawało sobie pytanie – czy Finn Russell zdoła powstrzymać francuską potęgę, skoro kilka miesięcy temu poprowadził Szkotów do wygranej nad Francją w Pucharze Sześciu Narodów. Tym razem los jednak nie był dla niego łaskaw i drużyna szkockiego łącznika ataku przegrała z broniącymi pucharu Francuzami (w ten sposób Bath pożegnało się z marzeniami o pierwszym od niemal 30 lat finale Champions Cup), a sam Russell zaliczył kilka bolesnych wpadek i fatalny występ w obronie. Bordeaux zaczęło od tego, co potrafi najlepiej – punktów po błyskawicznym ataku zaczętym przez Damiana Penaud. Bath odpowiedziało po przekopie Bena Spencera do Willa Muira, ale Bordeaux powiększyło przewagę dzięki przyłożeniu Louisa Bielle’a-Biarrey’a. Bath znowu odpowiedziało, ale pierwszą połowę Bordeaux kończyło z prowadzeniem 24:12 dzięki 10 punktom najlepszego na boisku Maxime’a Lucu. W drugiej połowie Bordeaux grało efektownie, Mathieu Jalibert raz za razem przełamywał linię obrony, ale kończyło się podaniami w ręce rywali lub przodami. Tymczasem Anglicy zmniejszyli stratę do pięciu punktów i zanosiło się na emocjonującą końcówkę. I emocje były, Bath miało swoje szanse, ale to Francuzi w końcu przełamali ofensywną niemoc, dwukrotnie zapunktowali i na koniec spotkania Bath mogło już tylko zmniejszyć rozmiary porażki. Kontrowersje były także i tu, a Anglicy oskarżają francuską telewizję o tendencyjne dobieranie powtórek (w taki sposób, aby nie skrzywdzić swojej drużyny – stąd m.in. Lucu mógł uciec od możliwej kary za nieszczęśliwą szarżę na głowę Alfiego Barbeary’ego).

W finale mamy zatem pojedynek obrońców tytułu z jedną z dwóch najbardziej utytułowanych drużyn w historii rozgrywek. Sceną decydującego pojedynku będzie San Mames Stadium w hiszpańskim Bilbao.

Challenge Cup
Ulster – Exeter Chiefs 29:12. Przez pierwsze 25 minut festiwal błędów. Potem dwa wymienione przyłożenia, wynik na styku, a w pamięci kilka niewykorzystanych szans po obu stronach, co zwiastowało zaciętą drugą połowę. Jednak po przerwie Belfastczycy, prowadzeni przez Nathana Doaka, ale grający bez sporej liczby kontuzjowanych zawodników, docisnęli i zdobyli trzy przyłożenia, którymi rozstrzygnęli spotkanie. Chiefs kontynuowali kiepską serię z ligi i zanotowali trzecią porażkę z rzędu.

Montpellier Hérault – Dragons 18:12. Francuzi byli zdecydowanymi faworytami w pojedynku z jedną z najsłabszych ekip URC, ale dla Walijczyków to była wyjątkowa okazja (pewnie najważniejszy mecz od dekady). Na każde przyłożenie Montpellier odpowiadali kilka minut później własnym, a różnicę w wyniku zrobiły karne Thomasa Vincenta. Walijczycy mieli więcej szans (m.in. na samym początku spotkania) i mocno napsuli krwi Francuzom. Ostatecznie jednak gospodarze przeważyli i staną do walki o trzeci swój Challenge Cup w historii.

W finale Challenge Cup tak jak w Champions Cup – w Bilbao zobaczymy pojedynek irlandzko-francuski.

Grzegorz Bednarczyk

Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]

Rugby TAG

Ostatnie wyniki

Life Style Catering RC Arka Gdynia
54 24
ORLEN Orkan Sochaczew
RzKS Juvenia Kraków
22 36
Energa Ogniwo Sopot
Awenta Pogoń Siedlce
114 12
PGE Edach Budowlani Lublin

Ekstraliga Rugby 2025/2026

1 🥇 Awenta Pogoń Siedlce 10 42
2 🥇 Energa Ogniwo Sopot 10 39
3 🥇 ORLEN Orkan Sochaczew 10 32
4 🥇 Life Style Catering RC Arka Gdynia 10 24
5 🥇 RzKS Juvenia Kraków 10 10
6 🥇 PGE Edach Budowlani Lublin 10 0
7 🏆 WizjaMed Grot Budowlani Łódź 9 45
8 🏆 RC Lechia Gdańsk 9 19
9 🏆 Budmex Rugby Białystok 9 14
10 🏆 KS AZS AWF Warszawa 9 9
# Polskie Rugby # Polski Związek Rugby

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Aby dowiedizeć się więcej jak zmienić ustawienia dotyczące cookies w Twojej przeglądarce internetowej przejdź pod adres.